Cieszmy się z małych rzeczy, czyli mama w domu w roli motywującego coacha

Moja imienniczka śpiewa, że trzeba się cieszyć z małych rzeczy. Brzmi to mniej więcej tak: „ciesz-my się z ma-łych rze-czy bo wzór na szczę-ście w nich za-pi-sany jest” – też zaśpiewałaś to sobie w głowie? 🙂 Pomyślałam, podumałam i doszłam do wniosku, że coś w tym jest. Trzeba zacząć doceniać drobne rzeczy, a jeszcze lepiej będzie je notować, aby przypomnieć sobie o tym co ważne. Przygotowałam karteczki i zaczęłam myśleć nad tymi małymi rzeczami. I … muszę przyznać, że nie szło mi najlepiej.

szczyt optymizmu matki

Przecież to, że wszyscy jesteśmy zdrowi i że mamy dach nad głową nie jest małą rzeczą. Raczej ogromną! Siedzę nad tą pustą kartką i myślę z czego by się tu cieszyć. Mam, wymyśliłam! Po raz pierwszy od dawna kosz na pranie jest pusty! Zaczynam pisać, gdy do moich uszu dociera „ojoj”. A „ojoj” nigdy nie zwiastuje niczego dobrego. W sumie złego też nie, więc na upartego jest się z czego cieszyć. Ale zanim napiszę, muszę wstać i sprawdzić skąd ten dźwięk. Młodemu spadła kanapka. Oczywiście masłem na koszulkę! Nie wygląda na to, żeby mu to przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, muszę mu przypomnieć o wrzuceniu jej do prania, bo gotów dumnie prezentować plamę, albo dorobić sobie kolejne. Wracam do mojej kartki. No tak, już nie mam pustego kosza. Znalazła się w nim zaplamiona koszulka, a w naszym domu jedna brudna rzecz, wywołuje lawinę kolejnych. Jestem pewna, że w przeciągu godziny kosz będzie pełny, a moja kartka nadal pusta.

Pierwszy pomysł upadł, więc szukam kolejnego. Jeśli nie mogę znaleźć czegoś drobnego z czego mogłabym się cieszyć to ja to sobie zaaranżuję. Skoro Łukasz Jakubiak mógł wizualizować to ja również! Cichutko zbieram ze stołu kilka książek i grę. Układam je na schodach i czekam. W końcu, któryś z chłopaków będzie szedł na górę to zabierze ze sobą, a ja napiszę, że mam takie super dzieci co bez nagabywania pomagają utrzymać porządek. Siedzę i czekam. Obserwuję. I ciągle czekam. W końcu młodszy wstaje. Już jest przy schodach. Już patrzy na książki i gry! Już zaczynam się cieszyć, ale widzę, że tylko spogląda, ale jednak omija gadżety i biegnie do swojego pokoju. Po chwili drugi rusza się z kanapy. Podchodzi do schodów i niestety też nie zauważa tego co na nich leży. Znaczy się zobaczyć musiał, bo w końcu zrobił duży krok by tych książek nie nadepnąć, ale mój plan nie zadziałał tak jak bym tego chciała.

Ostatnia szansa! Kupię sobie coś drobnego, w końcu zakupy zawsze cieszą! No i wyjdzie na to, że będę się cieszyć z drobnych rzeczy! Przeglądam sukienki. Ta mi się podoba. Wrzucam do koszyka. Pojawia się informacja, że mój rozmiar jest chwilowo niedostępny. Nie poddaje się i szukam kolejnej. No jak na złość nic innego nie wpada mi w oko. Chyba się poddam! Kartka nadal pusta.

Poddaję się. Dziś nic z tego nie wyjdzie. Może jutro. Popatrzę co ciekawego dzieje się na Instagramie. Wchodzę i czytam jaką ktoś zostawił mi wiadomość: „Ty masz zawsze takie pomysły, że głowa boli … w dobrym znaczeniu. Pomagasz, inspirujesz, wzbudzasz ciekawość, a przede wszystkim ochotę, żeby działać razem z dzieciakami”. I wiesz co? Aż mi głupio jak to piszę, bo ja nie umiem przyjmować komplementów. Nie wiem jak się zachować, rumienię się i cichutko dukam dziękuję, ale w środku aż roznosi mnie z radości, a nosem to już prawie dotykam sufitu! I już wiem co napiszę na mojej karteczce. Wiem czym są te małe rzeczy! To życzliwość i dobre słowo względem drugiego człowieka.

Czasem jedno proste zdanie może wywołać uśmiech na czyjejś twarzy. A dobre słowo przecież nic nie kosztuje! Żeby nie być gołosłowną, zrobiłam test. Krzyś siedział przy stole i coś sobie nucił. Pochwaliłam go, że ma bardzo ładny głos. I wiesz co? Przez cały wieczór chodził i śpiewał! Jednym MAŁYM zdaniem sprawiłam, że miał miły wieczór! Ucieszył się z drobnej rzeczy i ja też. I chyba właśnie o to chodziło.

Wiesz dlaczego napisałam ten post? Bo jeśli po przeczytaniu chociaż jedna osoba powie lub napisze innym coś miłego to będzie mój drobny sukces. Spróbuj! Tak niewiele potrzeba by na czyjejś twarzy zagościł uśmiech, a tak często o tym zapominamy.


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nicnierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *