Jak spakować dziecko na kolonie?

W życiu matki nadchodzi taki dzień, kiedy syn czy córka wyruszają na pierwsze samodzielne kolonie. Na nic zda się łkanie w poduszkę czy bicie pięścią w ścianę, trzeba zagryźć zęby, być dzielną i pozwolić dziecku wyfrunąć po raz pierwszy z gniazda. A do tego spakować walizkę na drogę! Nie jest to sprawa prosta, bo o ile matki mają w małym paluszku pakowanie na wakacyjne wyprawy, w których również uczestniczą, o tyle spakowanie młodocianego tak, aby na miejscu poradził sobie ze wszystkim nie jest już takie proste.

jak spakować dziecko na kolonie

Nie martwcie się! Przybywam z pomocą! Jako matka, która kilka dni temu po raz pierwszy wysłała swojego pierworodnego na wakacyjny obóz karate, wiem już co i jak należy zapakować!

By zmieniał ubrania

Zacznijmy od najważniejszego, czyli pakowania garderoby. Wydawałoby się to dosyć proste! Co to za filozofia zapakować kilka par skarpetek, spodni, bluzek i bielizny! A jednak! Niejednokrotnie słyszałam historie o dzieciach, które w czym przyjechały, w tym chodziły przez wszystkie dni kolonii (w większości opowieści dotyczyły chłopców). Dzieciaki nie zwracają uwagi na takie drobiazgi jak brudne czy przepocone ubranie, dla nich liczy się zabawa! Dlatego pakując walizkę na tygodniowy wyjazd, każdy zestaw składający się z koszulki, spodenek, skarpetek i majtek, zapakowałam w oddzielny woreczek, a na każdym z nich markerem napisałam konkretny dzień tygodnia. Sprytne posunięcie! A najważniejsze, że skuteczne! Oczywiście dodatkowo włożyłam do walizki zapasowe elementy garderoby, a także ciepłe spodnie i bluzy.

Czasem słońce, czasem deszcz

Pogoda mimo zapowiedzi synoptyków, może spłatać nam figla i tak piękny upalny dzień, może zamienić się na deszczowy i chłodny. Dlatego mimo zapowiadanych upałów, nie zapomniałam przy pakowaniu o kurtce przeciwdeszczowej. Udało mi się zakupić (w Smyku) taką niewielkich rozmiarów, która po złożeniu zajmuje nie więcej miejsca niż piłka tenisowa. Włożyłam ją do małego plecaka, który mały uczestnik kolonii ma przy sobie podczas wyjść. W tym samym miejscu umieściłam również czapkę z daszkiem i okulary słoneczne, przydatne podczas upalnych dni. A co z kremem z filtrem? Również o to zadbałam. W obawie przed niechęcią mojego dziecka do smarowania się białą mazią, spędziłam sporo czasu przy sklepowej półce z tymi produktami. Na szczęście udało mi się znaleźć krem (marki Nivea), który ma największe prawdopodobieństwo użycia przez mojego syna. Dlaczego? Bo jest przezroczysty i w opcji do pryskania. Nie był najtańszy, ale nie żałuje wydanych pieniędzy, jeśli mają przynieść pozytywny skutek.

Higiena przede wszystkim!

Licząc na to, że mój syn w trakcie kolonii, nie będzie sobie robił tzw.„dni dziecka” od codziennego mycia, zabrałam go ze sobą do sklepu i pozwoliłam wybrać płyn pod prysznic. Sam zdecydował, kierując się głównie postaciami na opakowaniu. Mam nadzieję, że taki nowy, samodzielnie wybrany płyn, zachęci go do regularnego korzystania z prysznica. W kosmetyczce musiała się również znaleźć szczoteczka i pasta. A w walizce dwa ręczniki: duży i mały, do całego ciała jak i do stóp.

Pierwsza pomoc

Wysyłając dziecko na kolonię jestem pewna, że organizator posiada apteczkę zaopatrzoną w plastry, bandaże czy wodę utlenioną. Jednak będąc matką zapobiegawczą, może nawet lekko upierdliwą, postanowiłam spakować własną mini apteczkę. Nie była ona dużych rozmiarów. Umieściłam w niej kilka podstawowych leków, które chciałabym aby były w zasięgu w razie jakichkolwiek dolegliwości. Przygotowałam Nurofen w płynie na ból i gorączkę, syrop na kaszel mokry jak i suchy, który przecież może pojawić się w trakcie obozu, do tego dołączyłam wapno w tabletkach, w przypadku alergii. Jak widzicie nie jest tego dużo, ale dzięki tym kilku lekom, jestem spokojniejsza o moje dziecko. Taką mini apteczkę, zapakowałam w oddzielny woreczek, okleiłam kartką z imieniem i nazwiskiem i wręczyłam organizatorowi wraz z pisemną zgodą na podawanie leków w razie potrzeby.

Co jeszcze spakować?

Starałam się nie pakować dużej ilości rzeczy, tak aby bagaż nie był zbyt ciężki. W końcu nikt nie będzie go nosił za nasze dziecko! Zostawiłam miejsce na ulubioną maskotkę, niezbędną w trakcie samodzielnego spania. Młody wybrał sobie również jedną planszówkę, która z pewnością przyda się na wieczorne imprezy w pokoju. Do tego saszetka na pieniądze z możliwością zawieszenia na szyi, tak by nie wypadła podczas spaceru z kieszeni. I to właściwie tyle! Bagaż gotowy!

Na koniec jeszcze jedna przydatna porada z mojego punktu widzenia. Pakowanie bagażu zakończyłam na zrobieniu listy rzeczy jakie się w nim znajdują. Dokładnie rozpisana ilość koszulek, spodenek, ręczników, ogólnie całej zawartości walizki. Nie będę mogła pomóc dziecku w pakowaniu się do domu, ale dzięki takiej liście, mam nadzieję, że niczego nie zostawi. Przy każdej nazwie zostawiłam miejsce do „odfajkowania” pozycji. Myślicie, że taki system się sprawdzi? Odpowiem Wam na to pytanie po powrocie Krzysia z obozu!

Edytowane: System się sprawdził. Krzyś przywiózł wszystko co zabrał z domu, a nawet jedną nadprogramową koszulkę, do dzisiejszego dnia nie wiem czyją 🙂

Zapisz


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *