Jak przetrwać długą podróż z dzieckiem? – Poradnik cz. 1

Weekend pod znakiem „4×4”, czyli kolejnej naszej przygody off-roadowej obfitował nie tylko w dobrą zabawę, ale również w setki kilometrów spędzonych w aucie (ponad siedem godzin trwała nasza podróż do bazy imprezy w Łagowie, trasa turystyczna podczas imprezy spowodowała, że nasza czteroosobowa rodzina spędziła w aucie ponad 12 godzin – jak to teraz policzyłam, to sama jestem w szoku, do tego niedzielna droga powrotna, ponad 600 km i kolejne 7 godzin jazdy). Co najważniejsze wcale nie było nudno, a pytanie „czy daleko jeszcze” padło nie więcej niż dwa razy! Co jakiś czas pytacie mnie w prywatnych wiadomościach o to czym zająć dziecko podczas podróży. Postanowiłam wyjść naprzeciw Waszym zapytaniom i spisać w jednym miejscu nasze pomysły na pożegnanie nudy podczas jazdy autem. Zresztą nie tylko ja Wam dzisiaj odpowiem, ale i inne matki-blogerki, które zgodziły się odpisać na postawione w temacie pytanie.

Jestem jedną z tych szczęśliwych matek, których dzieci wprost uwielbiają podróżować i rzadko kiedy narzekają! Jednak i tym najwytrwalszym latoroślom zdarza się nudzić będąc przypiętym pasami do fotelika! Dlatego wyruszając w podróż mamy sprawdzone sposoby na zabawy – głównie słowne. Zdradzę Wam dziś kilka pomysłów, przetestowanych w naszym aucie.

Po pierwsze wspólne rodzinne śpiewanie. Cieszcie się, że nie nagrałam żadnego filmiku! Wasze uszy mogłyby nie wytrzymać zderzenia z trzema wyjcami próbującymi odtworzyć „Mam tę moc!”. Nasz repertuar nie ogranicza się oczywiście do jednego utworu! Podczas trasy nucimy hity Fasolek, Aidy, a nawet radiowe hity jak „Bałkanica” czy góralskie „W murowanej piwnicy”. Zabawa niestety nie trwa długo z powodu zbyt wrażliwych (na nasze pieśni na trzy głosy) uszu taty – kierowcy, który rozważa zamontowanie dźwiękoszczelnej szyby odgradzającej go od pasażerów!

Gdy skończymy już śpiewać szalone hity, przechodzimy do przeróbek piosenek i tak np. „Koła autobusu” mają niezliczoną ilość zwrotek, bo do autobusu kolejno wsiadają zwierzaki i tak „krówka w autobusie robi mu,mu,mu”, a „kaczka w autobusie robi kwa,kwa,kwa”, aż skończą nam się pomysły na dwu- i czworonogi. Jednak nie odbiegamy od tematu zwierzęcego, bo kolejnym ulubionym zajęciem, zaraz po śpiewaniu jest zgadywanie! Jedno z nas wyobraża sobie jakieś zwierze, a pozostali gracze mają za zadanie odgadnąć co autor miał na myśli zadając pytanie, na które odpowiedzieć można tylko „tak” lub „nie”. Pytania dotyczą koloru sierści, wielkości czy też umiejętności latania i miejsca zamieszkania (np. czy to zwierzę można spotkać w zoo, czy to zwierzę ma pióra itp.). Zabawa jest wciągająca do czasu, aż ktoś nie wymyśli czegoś ponad nasze siły, jak ostatnio Damiś, który wymyślił sobie Wilkołaka! Skąd on to wziął nie wiem do dziś, powiem tylko, że nie zgadliśmy!

Podczas każdej podróży bardzo ciekawi nas co jest za oknem. I tak liczymy mijane domy, aby sprawdzić czy więcej ich jest po prawej czy też po lewej stronie. Poszukujemy traktorów, stogów siana czy pasących się krów – wszystko zależy oczywiście od terenu przez jaki przejeżdżamy i pory roku! Przejeżdżając przez las wypatrujemy schowanych za drzewami zwierząt, na moście wypatrujemy kaczek pływających po rzece, a jadąc po autostradzie oglądamy inne samochody. A propo samochodów, zdradzę Wam, że jeszcze kilka lat temu nie potrafiłam odróżnić BMW od Mercedesa. A teraz o jakie auto mnie nie zapytacie rozpoznam je po znaczku! Tak mnie te moje maluchy wyszkoliły, że podczas jazdy przeprowadzamy punktowany konkurs, kto najszybciej rozpozna markę samochodu jadącego z naprzeciwka!

W trakcie jazdy wspomagamy się również wieloma akcesoriami dzięki, którym szybciej mija nam czas, ale o tym napiszę w kolejnym poście! A teraz przeczytajcie porady innych mam, które zechciały podzielić się swoimi pomysłami na zapobieganiu nudy podczas podroży!

My gramy w grę „Zgadnij jakie to zwierzątko?” jedna osoba wymyśla jakieś zwierzę i opowiada o nim krótko, ale tak żeby nie podpowiedzieć od razu za dużo, a reszta zgaduje. Dzieciaki mają mnóstwo radości zarówno przy zgadywaniu jak i wymyślaniu takiego zwierzątka, żeby inni nie mogli zgadnąć . – zdradza Kasia M. z bloga glowlifestyle.pl

Mówiłam właśnie ostatnio Mężowi, że mamy szczęście, że tyle podróżujemy z dziećmi i nigdy w podróży nie korzystaliśmy z urządzeń elektronicznych ( teraz czasami córka gra „na telefonie”). My zawsze śpiewaliśmy wspólnie, czytam dzieciakom, teraz córka sama czyta. Dzieci mają takie „tacki” nakładane na foteliki ( córce nakładam po prostu na kolana) i sobie rysują, bawią figurkami ( młoda, gdy miała kilka lat, uwielbiała małe figurki z Puchatka i się nimi bawiła godzinami) synek bawi autkami. Bawimy się też w zgadywanki: co to jest i opisuje się coś tam i na zmianę odpowiadamy my – rodzice, a potem dzieci. – odpowiada Jagodzianka (blogowanko-jagodzianka.blogspot.com)

U Marty z www.domowybajzel.pl  najlepiej sprawdzają się audiobooki (ulubione „Basia” i „Teodor”), zagadki w różnej formie (genialne Czuczu i „Zagadki Jacka i Agatki”), książeczki z naklejkami, gry magnetyczne i ksiażki obrazkowe (nie mogę czytać podczas jazdy ze względu na chorobę lokomocyjną). A najlepszym rozwiązaniem jest zaplanowanie podróży w godzinach drzemki dziecka.

My z córką zasypiamy od razu, jeździmy pks i mamy zabawę, że jak tylko wyjedziemy za Kraków to zasypiamy. Ale nie zawsze jest tak kolorowo. Wtedy mamy takie zabawy: na zmiany podajemy kolory i szukamy za oknem rzeczy z tym kolorem. Trzeba znaleźć 6. Inna to wymyślanie historii. Każdy opowiada kawałek i coś mega dziwnego i sprawdzamy jak następny opowiadający wybrnie z takiego scenariusza – to metoda Kasi z bloga zamieszaniewgarach.wordpress.com

Autorka bloga mojewichrowewzgorze.blogspot.com odpowiada: U nas różne zabawy dają radę. Pierwsza to skojarzenia. Ktoś rzuca hasło i jedziemy w kółko. Wiek dzieci nie ma znaczenia. Muszą tylko mówić. Dla ułatwienia dodajemy na początku zawsze „mnie się x kojarzy z…”. Dzieci mają nieskończoną wyobraźnię. Często jest przy tym ubaw po pachy. Druga rzecz dla trochę starszych to wymyślanie słów z liter na tablicach rejestracyjnych samochodów w zasięgu wzroku (wcale nie trzeba blisko podjeżdżać ). Aha, i jeszcze uczymy się znaków drogowych. W sensie najpierw pokazujemy jakiś znak i mówimy co znaczy, a potem prosimy, żeby go znaleźć, albo pytamy co według nich znaczy taki czy inny znak i cała dyskusja.

A ja z dzieciństwa pamiętam, że zimą, jak jechaliśmy na święta, to lubiliśmy liczyć choinki z lampkami przed domami – ja po jednej stronie drogi, mój brat po drugiej – no i oczywiście, kto miał więcej, ten wygrywał dodaje Asia z bloga http://btth.pl/

A Wy jakie macie metody?  Chcecie dodać swój pomysł?


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

13 komentarze/y w poście “Jak przetrwać długą podróż z dzieckiem? – Poradnik cz. 1

  1. U nas podróże to zawsze wyzwanie, ze względu na chorobę lokomocyjną, nigdy nie wiadomo jak daleko uda nam się dojechać bez problemów :). Miło przeczytać swoją poradę u Ciebie :). Dziękuję 🙂

    • Kasia współczuje choroby lokomocyjnej – sama miałam ten problem będąc dzieckiem, na szczęście z wiekiem przeszło. To ja dziękuję, że odpowiedziałaś na wyzwania i napisałaś jak sobie radzicie podczas podróży!

  2. Świetne pomysły, część z nich dobrze znam a inne są dla mnie zupełną nowością:)
    Dziwię się, że nikt nie wspomniał jeszcze o zabawie w której należy podać słowo zaczynające się na ostatnią literkę poprzedniego 🙂

  3. Dla troszkę starszych dzieci jest taka fajna zabawa w nazwy. Wymyślamy grupę wyrazów, np. warzywa i owoce. Ktoś podaje pierwsze warzywo a następny kolejne warzywo ale zaczynające się na literę, na którą kończyło się poprzednie warzywo/owoc.
    Dla przykładu:
    BURAK
    KOPER
    RZODKIEWKA
    ARBUZ
    ZIEMNIAK
    KALAREPA
    AGREST
    TRUSKAWKA
    ANANAS
    SELER
    itd…

  4. Ja – już jako dorosłe dziecko swoich rodziców któregoś razu by urozmaicić nasz dłużącą się strasznie podróż wpadłam na pomysł żeby podczas podrózy bawić się w „20 pytań” zabawa polega na tym że wymyślasz jakiś przedmiot/osobę/ rzecz zwierzę, a potem musisz odpowiadać na pytania pozostałych osób – na które odpowiadasz tylko tak/nie
    -Czy to jest żywe?
    -tak
    -Czy to jest zwierze
    -nie
    -czy to jest człowiek
    -tak
    etc, etc

    To naprawdę świetna zabawa na długie podróze – również dla dużych dzieci 😉

  5. My również śpiewamy 🙂 urządzamy sobie nawet konkursy na najdłuższą/najkrótszą/o zwierzątkach itp. piosenkę. W zależności od pory roku liczymy bociany/sarny/kombajny/traktory/bałwany. No i zawsze obowiązkowo mamy książki do czytania na takie dłuższe podróże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *