Marketing w aptece

Farmaceuta też człowiek, zarabiać musi. Pod względem marketingu apteka nie różni się od innych punktów handlowych. Tak jak w marketach czyhają na nas pułapki zakupowe. Poznajcie aptekę od zaplecza, czyli mały poradnik jak stać się świadomym konsumentem i na co zwracać uwagę przy zakupie leków.

jakie leki kupować

Zawód farmaceuty kojarzył mi się zawsze z misją, z ludźmi, którym zależy na zdrowiu bliźniego. Jednak gdyby wszystkie leki naprawdę leczyły, a aptekarze podsuwali najlepsze rozwiązania, wiele koncernów farmaceutycznych by zbankrutowało, a farmaceuci stracili pracę – po prostu nie byli by tak często potrzebni. Poznajcie aptekę widzianą oczami osoby, która nie mając właściwie nic wspólnego z farmacją, poza koleżanką z ukończonymi studiami na tym wydziale, postanowiła założyć spółkę i otworzyć osiedlową aptekę. Na dzień dobry spotkało ją rozczarowanie, bolesne zderzenie z rzeczywistością. Nie chcę tu oczerniać i wszystkich wkładać do jednego worka, jednak większość farmaceutów zupełnie nie ma powołania do tego zawodu.

Najczęściej zakupów dokonują ludzie chorzy, z bólem głowy, z katarem cieknącym z nosa. W takiej sytuacji nie są skupieni, nie przywiązują uwagi do cen, chcą tylko jak najszybciej pozbyć się choroby. Dla farmaceuty klient idealny! Weźmie wszystko co mu polecą!

Ile razy słyszałam w aptece zapytania o: „coś na przeziębienie”, „coś na wątrobę” czy też „coś na ból głowy”. Pacjent, który nie podaje konkretnych nazw tylko używa prawie, że magicznej formuły „coś”, to kolejny idealny target przedsiębiorczego farmaceuty. Uwierzcie mi, że w 90% przypadków, gdy użyjecie tego wyrazu otrzymacie produkt wybrany według podanych niżej wytycznych.

Wariant I: W pierwszej kolejności farmaceuta zaproponuje Wam produkt, za który otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie. Jak to działa? Przedstawiciele handlowi danego producenta proponują pieniądze za sprzedaż konkretnego produktu. Są to kwoty rzędu 0,50- 2 zł od jednego pudełka. Każde dodatkowe kieszonkowe jest mile widziane! Ale to nie jedyna opcja. Zauważyliście, że większość farmaceutek nosi torebki Batyckiego? Wcale nie muszą za nie płacić! Komputer zlicza im punkty na podstawie sprzedaży wybranych produktów narzuconych przez producenta. W dobrze zlokalizowanej aptece, wystarczy już jeden miesiąc, aby zarobić na taką torebkę, w mniejszej osiedlowej do sześciu miesięcy. Do wyboru poza galanterią skórzaną jest również drobny sprzęt AGD, garnki, patelnie i chemia gospodarcza. Chyba każdy chciałby mieć możliwość otrzymywania takich dodatków do wypłaty. Na tym przyjemności się nie kończą. Przedstawiciele różnych firm przeskakują się w pomysłach jak skusić farmaceutę, żeby to właśnie ich produkt promował. Wprowadzają również tzw. konkursy – ten kto sprzeda w ciągu miesiąca najwięcej ich towaru, otrzyma zestaw kosmetyków. Przyznajcie czy sami nie polecalibyście właśnie takich produktów, z których i Wy coś otrzymujecie?

Wariant II: Krótkie terminy. Zmora każdego przedsiębiorcy. Zwracajcie na to mocno uwagę, nawet jeśli męczy Was gorączka, zerknijcie na datę ważności leku, który kupujecie. To również, brzydko mówiąc, często wypychane produkty.

Wariant III: Aby apteka mogła zamówić leki (szczególnie te dostępne bez recepty) w dobrej cenie, musi zamówić cały pakiet, czyli dużą ilość jednorazowo. Jeśli widzicie powystawiane na półce w dużych ilościach leki lub też intensywnie promowane przy okienku farmaceuty produkty, możecie mieć pewność, że są to produkty pakietowe, najczęściej apteka ma na nich dobrą marżę. Nie mówię, że są to złe produkty, ale czasem te z lepszym składem nie są tak silnie promowane i lepiej skupić się na nich.

Pamiętajcie również, że to co jest intensywnie reklamowane w telewizji czy radiu, również bywa droższe (reklama kosztuje). Często na półce znajdziecie tańszy produkt z nie podobnym, ale identycznym składem, a różnica w cenie to nawet kilka złotych!

Ostatnia bardzo ważna sprawa. Klienci drogerii czy sklepów spożywczych są mocno świadomi i czytają składy produktów. Jednak zapominają o tym, gdy znajdują się w aptece. Tu również warto zwracać uwagę na etykiety. Z dostępnych na rynku kilkunastu rodzajach saszetek na przeziębienie, każda ma inny skład, inne dawki paracetamolu (bardzo ważne, aby nie przedawkować łącząc z innymi produktami np. syropami czy lekami przeciwbólowymi) i dodatkowych ulepszeń.

Mogłabym tak jeszcze pisać długo, bo uwierzcie mi, że wielu ciekawostek można się dowiedzieć zaglądając do apteki od strony zaplecza. Jednak od natłoku jednorazowych informacji boli głowa, więc pozostawię Was na razie na tym stopniu wtajemniczenia. Mam nadzieję, że będziecie dokonywać trafnych zakupów, nie tylko w aptece. Przygotujcie listę preparatów jakich potrzebujecie i nie proście o magiczne „coś”.


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

5 komentarze/y w poście “Marketing w aptece

  1. oj, na pewno nie wszyscy farmaceuci myślą tylko o dodatkowych zarobkach, albo wciskają preparaty z krótką datą ważności – ja znam przynajmniej kilku…
    cóż, pewnie są i lekarze, którzy współpracują z przedstawicielami handlowymi, policjanci, którzy kradną, strażacy, co sami podpalają i księża, którzy łamią tajemnicę spowiedzi – komuś jednak chyba trzeba ufać?
    w opisywanym przypadku najlepiej znaleźć sobie jedną aptekę z miłą i rzetelną panią magister – na pewno każdy wyjdzie na tym lepiej, niż na zakupie „leków, których rzeczywiście potrzebuje” z półki przy kasie w supermarkecie – w moim mieście zapraszam do.. siebie 🙂
    (zaręczam, że poza podstawowym wynagrodzeniem i pracowicie „wystanych” za pierwszym stołem nadgodzin nie otrzymuję żadnych dodatkowych „gadżetów”, a mój portfel od Batyckiego pochodzi z zupełnie innego źródła :D)

    • faktycznie wszystkich nie można „wrzucić do jednego worka”, ale przynajmniej w Lublinie dobrego i uczciwego farmaceuty można ze świeczką szukać. Chociaż przyznaję, że znam kilka takich osób, które zamiast wcisnąć lek potrafią poradzić domowe metody lub zioła. MamoJanka jeśli będę kiedyś u Ciebie w mieście z pewnością wpadnę na zakupy 😀
      a lekarze współpracujący z przedstawicielami to też niestety nie miła codzienność 🙁

  2. Pracuję w aptece od kilku lat. Nie wszyscy są tacy jak tu piszesz. Nigdy nie patrzyłam czy mam za coś punkty czy nie. Polecam to co bym sama kupiła, plus życzliwa obsługa-daje mi to satysfakcję z pracy, prawdziwą nagrodą jest to jak na mnie patrzą i co do mnie mówią stali pacjenci- nie raz usłyszałam-ach jak to dobrze że to pani. A tak nam marginesie pracuję w Lublinie 🙂

  3. Zawsze znajdą się jakieś osoby z poczuciem misji, niestety większość jest chętna na dodatkowe korzyści w końcu to tylko ludzie i mają swoje potrzeby oraz cele.
    W aptece ciężko sprawdzić skład, kiedy za mną jest kolejka, ale w domu często sprawdzam co warto wybrać i zawsze idę z lista co chcę, dzięki czemu wiem że raczej nikt mi nic nie wciśnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *