W ramach projektu „Dziecko na warsztat” zapraszamy Was do comiesięcznej podróży w różne zakątki świata. Szykujcie plecaki i przekąski, bo z pewnością będzie ciekawie. Rozpoczniemy od lokalnej wyprawy w najbliższe nam tereny, a temat przewodni tego warsztatu to opowieści, baśnie i historie. Jaka legenda kojarzy Wam się z Lublinem?
Legenda o Czarciej Łapie: Biedna wdowa została ograbiona przez magnata z całego majątku, zwróciła się z problemem do Trybunału, aby ten wydał wyrok. Bogaty magnat przekupił sędziów i świadków. Zrozpaczona wdowa stwierdziła, że nawet diabli wydali by sprawiedliwszy wyrok. Nocą pod Trybunał zajechały karoce. Wysiadło z niej kilku sędziów, którzy jeszcze raz rozpatrzyli sprawę na korzyść wdowy. Podpisując wyrok, jeden z sędziów położył ręką na stole, a w miejscu tym pozostał wypalony ślad. Nawet na krzyżu wiszącym na ścianie, Chrystus odwrócił głowę, gdyż nie mógł patrzeć na to, że czarty sprawiedliwszy wyrok od ludzi wydali.
Ława z wypalonym śladem diabelskiej dłoni przetrwała do dzisiejszych czasów i w zamku w Lublinie przypomina o tym by wyroki sądów były zawsze sprawiedliwe. Wybraliśmy się do Muzeum, aby ją zobaczyć. Oczywiście nie obyło się bez przymierzania do niej swoich łapek. Okazało się, że moja (czyli mamy) jest prawie identyczna, co tatuś skwitował jednym słowem „wiedziałem” i nie wiem czy mam to brać za komplement, że taka sprawiedliwa jestem, czy może o coś innego mu chodziło.
Przy okazji obejrzeliśmy pozostałe eksponaty wystawione w Muzeum na zamku lubelskim, a następnie uliczkami Starego Miasta dotarliśmy pod dawny Trybunał, gdzie cała historia miała miejsce. Wyobraźcie sobie ten budynek nocą, a przed nim zatrzymują się czarne karoce, zaprzężone w czarne rumaki, a w nich sędziowie, którym spod peruk wystają rogi.
Po powrocie do domu postanowiliśmy porozmawiać jeszcze o tej legendzie. Poprosiłam Krzysia, aby narysował z czym kojarzy mu się legenda. Zaczął od odrysowania dłoni, po jej lewej stronie jest diabeł, a po prawej ogień piekielny. Legenda o czarciej łapie bardzo spodobała się chłopcom, problem tylko w tym, że uważają teraz diabły za bardzo dobre stworzenia.
Aby utrwalić sobie dzisiaj poznane historie i obejrzane miejsca, ulepiliśmy masęsolną, w której chłopcy odbili swoje dłonie. Zabraliśmy się również za wybudowanie zamku.
Potrzebne:
-
dwa pudełka: małe i duże
-
dwie rolki po ręcznikach papierowych
-
białe kartki
-
klej
-
czarny flamaster
Pudełka obkleiliśmy białymi kartkami (ewentualnie można je pomalować farbą) i skleiliśmy ze sobą. Czarnym flamastrem ozdobiliśmy naszą miniaturkę Zamku Lubelskiego.
Kolejny, tym razem o wiele większy zamek, powstał również z kartonowych pudeł.
Zajęliśmy się jeszcze jedną ważną kwestią, herbem naszego miasta. Znacie historię o tym skąd wziął się koziołek w lubelskim herbie? Mieszkańcom Lublina bardzo zależało, aby uzyskał on prawa miejskie, wysłali zatem swoich przedstawicieli na audiencję u króla Władysława Łokietka. Przekonali króla opowieścią o tym, jak po jednym z tatarskich ataków na gród, przeżyła jedynie grupa dzieci, które schroniły się przed najeźdźcą w wąwozie, a przeżyły tylko dlatego, że wykarmiła je jedna koza. Dzieci te dorosły i rozbudowały Lublin. Król przystał na prośbę i nadał prawa miejskie, zasugerował, aby w herbie umieszczono kozę oraz winnicę jak symbol bogactwa miasta. Pomysł się spodobał, jednak delegacja nie miła już pieniędzy na wykonanie herbu, znaleźli kogoś kto wykonał go za niewielkie pieniądze, jednak amator zamiast kozy i winnicy wykonał starego capa obsiadającego się winogronami i tak już pozostało.
Przy okazji spaceru po Starym Mieście, mieliśmy w planach poszukiwanie koziołków. Jednego udało nam się odszukać, kolejnych niestety nie, bo deszcz przegonił nas do domu.
Na kolejny warsztat dotyczący Polski (wszak zanim wyjedzie się poza granice, należy dobrze poznać swój kraj – temat przewodni: znana/wybitna osoba ) zapraszamy Was już za miesiąc.
Kolorowanki do pobrania tu i tu.
Ilustracja tytułowa pochodzi ze strony: www.lublintravel.pl
Pięknie opisana legenda o Czarciej Łapie tu.
Koniecznie zajrzyjcie na inne blogi, które pokazały dziś lokalne warsztaty w ramach projektu „Dziecko na Warsztat”!

Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nicnierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.
Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//
mini zamek lubelski wyszedł Wam super!
O, widzę, że Wy też budowaliście zamek. Moja córka widząc zdjęcia z Waszego warsztatu i słuchając historii o czarciej łapie od razu zapytała, czy moglibyśmy pojechać do tego zamku i ową łapę obejrzeć.
Dzięki! Zapraszamy do Lublina 🙂
ale Wam cudo wyszło! jak zwykle zreszta!
Piekny zamek Wam wyszedl a i diabelkie łapy fajne.
Zobaczyłam „Lublin” i zaczęłam się zastanawiać jakie Lublin ma legendy. Czarcia łapa jest rewelacyjna i nie dziwię się, że dzieciom się od razu diabły spodobały 🙂
Rewelacyjna zabawa :). A co do czartów to się nie dziwię, że po poznaniu legendy wydają się być dobrymi 🙂
Lubelszczyzna bliska sercu mojego męża jest bardzo, i mi troszkę też 🙂 ale o czarcie nie słyszał (lub nie pamięta) Przy najbliższej bytności z pewnością zajrzymy zobaczyć i przymierzyć łapę 🙂
Uwielbiam małą architekturę kartonową:)
A o kozie i starym capie to nie wiedziałam:)
Mam duży sentyment do Lublina bo mieszkałam tam parę lat i same dobre rzeczy mnie spotkały. A Czarcia Łapa ma najlepsze jedzenie w mieście 😉
O tak w Czarciej Łapie karmią najlepiej!
Ten zamek wcale nie taki mały 🙂
chwyciła mnie za serce ta legenda. A Wasz zamek – świetny! podpatruję pomysł i zbieram już pudełka na zrobienie z dziećmi zamku olsztyńskiego.
Chętnie podejrzymy co Wam wyszło 😀
Ależ fantastyczny ZAMEK!!! :-)))
musimy taki zbudować w końcu także Lublin bliski naszemu sercu :-))
i jeszcze poproszę o przepis na super masę solną :-)))
Proszę bardzo: https://www.mamawdomu.pl/2012/11/masa-solna.html
Lublin moje rodzinne miasto. Bywam czasami i do zamku będę musiała moich biesów kiedyś zaciągnąć bo kaplica tam jest piękna…. ale to z czasem 🙂
u mnie na blogu też trochę Lublina ale przy DNW 2 na warsztat poszła Warszawa 🙂
Nigdy nie słyszałam legendy o Czarcie Łapie -ale ciekawa 🙂
Ps. Mini zamek – pierwsza klasa i ogólnie ciekawie opracowany warsztat 🙂
Wow ale wielki zamek zbudowaliście 🙂 świetny warsztat 🙂
zwiedzanie miasta działa inspirująco…tyle zabaw można wymyślić 🙂
Bardzo fajna wycieczka 😉 Zazdrościmy, ale może kiedyś też zagościmy w Twoich rejonach 😉
I mały i duży zamek – rewelacja. No i legenda bardzo ciekawa. Gratuluję udanych warsztatów!
Piękne zamki! Coś czuję, że mój Księciunio też by chętnie takie z Wami zrobił!
Super warsztat!
naprawde świetny warsztat
tata pewnie miał na mysli sprawiedliwosc haha
Super, muszę się przyznać, że pierwszy raz tu zaglądam, ale blog jest rewelacyjny, zajrzę tu jeszcze nie raz.