Jak nauczyć dziecko literek?

Krzyś przejawia zainteresowanie nauką literek. Rozpoznaje i potrafi napisać większą część alfabetu. Staram się go zachęcać do nauki, ale tylko i wyłącznie przez zabawę. Chcecie poznać nasz sposób na naukę literek dla prawie pięciolatka 🙂 ?

 

 

Krzyś pytając „jaka to litera” dodatkowo dopytuje „jak co” i tu należy wymyślić większość znanych wyrazów rozpoczynających się od danej litery. W ten sposób łatwiej zapamiętuje. Aby mu w tym pomóc, stworzyliśmy wspólnie literkowe plansze. Na środku napisałam flamastrem wielkie np. „P”. Chłopcy podawali wyrazy jakie znają, a ja malowałam do nich ilustracje (starałam się, aby było w miarę rozpoznawalne, ale nie zawsze mi się udawało 🙂 ). Gdy zabrakło im pomysłów, odgadywali co maluję. Uwierzcie mi, że to wcale nie takie proste wymyślić tak na szybko łatwe do narysowania słowa rozpoczynające się od konkretnej litery. Tym sposobem udało nam się stworzyć cztery plansze.

 

Następnym krokiem było wycięcie każdego obrazka i dopasowanie go do literki.

 

Dla Damianka to jeszcze za trudne zadanie, więc aby mógł się dalej z nami bawić. Zorganizowaliśmy konkurs z pytaniem „co jest na obrazku”. Chłopcy zadziwili mnie, bo nie przekrzykiwali się tylko zgłaszali się do odpowiedzi (o zbawienny wpływ przedszkola!).

 

Każdy odgadnięty wyraz Krzyś dopasowywał do literki.

 

Na tym skończyłaby się dzisiejsza zabawa, ale popołudniu Krzyś poprosił o nową zabawę z literkami. Napisałam na kartce kolejne litery alfabetu, niektóre podwójnie, wycięłam i dałam zadanie, polegające na dopasowaniu podpisów do obrazków. Dla ułatwienia na każdej karteczce miał podpis, ale małymi literkami, a miał odnaleźć je wśród drukowanych.

 

 

Z większością świetnie sobie poradził, a ja przy okazji sprawdziłam, nad którymi literkami musimy jeszcze popracować.

 

 

Leniwa niedziela spędzona w domu, spowodowała stworzenie jeszcze kilku plansz literkowych, mamy teraz zapas na kolejne weekendy.

Pamiętajcie tylko proszę o jednym, jeśli dziecko nie wykazuje zainteresowania nauką, nie zmuszajcie go, nic na siłę, na wszystko przyjdzie pora. To tak w ramach przemyśleń nad nadmiernymi ambicjami niektórych rodziców.

Sprawdźcie również drugą część wpisu, w której znajdziecie mnóstwo plików do pobrania! Kliknijcie w link, by przenieść się do wpisu: Jak nauczyć dziecko alfabetu, czyli moje trzy sposoby na naukę literek.

tablice alfabetyczne

Zapisz


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

20 komentarze/y w poście “Jak nauczyć dziecko literek?

  1. A ja mam takie przemyślenia dotyczące nauki czytania:
    Gdybym wiedziała kiedyś to, co wiem teraz, to nie uczyłabym córki pojedynczych literek (to utrudniło jej czytanie). Uczyłabym ją SYLAB! 🙂

      • JA męczę mojego syna już pół roku metądą Jagody cieszyńskiej czytania sylabowego i ciężko, jak są rysunki i sylaby czyta dobrze a a w tekście nie potrafi, dlatego poddałam się i uczę literek.

  2. Jest nawet sylabowa metoda czytania. Szkoda, że wcześniej o niej nie wiedziałam…
    U mnie na blogu zgromadziłam sporo linków-pomysłów z sylabami. Zajrzyj, może znajdziesz coś dla siebie 🙂

    • a ja się właśnie zastanawiam z moim młodym jak to będzie, bo starszy (Tomek) zaprzeczenie wszelkich reguł sam się nauczył- zaczynając od liter-te go nauczyłam jak był malutki (wycinaliśmy i wklejalismy do zeszytu obrazki – zapraszam do nas na blog) a potem na moje próby pokazania mu sylab -sie boczył – i wybrał sam (ja nic o tym nie wiedziałam )metodę globalną – uważnie obserwował jak mu czytam i „łykał” całe wyrazy, az dnia pewnego zademonstrował mi jak czyta ..teraz naciskam trochę na sylabowanie bo przy obcym wyrazoie ma tendencje do „zmyslania”
      także- co chciałam napisać- oprócz metody sylabowej, jest też globalna 🙂
      i warto zaufać dziecku

  3. Bardzo fajne te plansze. Obym nie zapomniała o tym pomyśle jak Miśka będzie większa. Póki co kompletnie nie słyszy tego jaka jest pierwsza litera danego słowa. Na razie oglądamy literki i nasza rozmowa wygląda tak:
    Ja – To jest S jak sowa. To jest M jak mama.
    Po obejrzeniu 2-3 literek:
    Ja – Miśka, sssss… jak… ?
    Miśka – Mama? Tata? Lody?
    Ja – Jakie słowo rozpoczyna się na Ssssss…. Jest taki ptak..
    Miśka – Gołąb? Wróbel? Dzięcioł?
    Ja – Misiu, to słowo musi się na tą literkę zaczynać np: słowo mama jest na M – mmmmmama.
    Dla niej to kompletna abstrakcja. Jak Twój młodszy to łapie? My na razie bawimy się tak: http://dziecioblog.blogspot.com/2014/02/nauka-literek-dla-wiercipietow-i-cos.html

    • Aniu Damiś stara się przy Krzysiu zapamiętywać, nie zawsze mu to wychodzi, nie rozumie co znaczy pierwsza litera, ale już zna na pamięć kilka literek jak „coś”. Obaj uczą się otrzymując żelki witaminowe z alfabetem, zawsze pytają co to za literka na żelku i to zostaje im w pamięci.

      Pomysł dla wiercipiętów bardzo mi się podoba 🙂

  4. Wiem, że to brzmi głupio ale moja 2-latka sama nauczyła sie literek- bardzo dużo czytałyśmy, w zasadzie od 5 -ca życia, ona zawsze zaglądała mi przez ramię. W końcu zaczęła mnie pytać „jaka to literka”, teraz składa pierwsze wyrazy. Polecam czytać dzieciom i z dziećmi, nawet kiedy wydaje się, że nie słuchają/patrzą/rozumieją. Nie sądzę, by Maryśka była wyjątkowo uzdolniona, raczej skorzystała z czasu, który jej poświęcaliśmy.

    • Aniu to brzmi fantastycznie! Sama widzę różnicę w moich dzieciach – Krzysiowi później zaczęliśmy czytać, a Damiankowi czytam praktycznie od 1 m-ca – leżał w łóżeczku a ja mu czytałam wierszyki przed spaniem – dzięki temu nie tylko nauczył się spokojnie przy bajce zasypiać, ale błyskawicznie zaczął mówić! Damianek nie czyta ze mną tylko leży i słucha, dlatego literek uczymy się innymi metodami.

  5. Zdecydowanie popieram Twoją wersję – nauka przez zabawkę. Przyznam szczerze, że my jesteśmy bardziej leniwi i sięgamy po gry edukacyjne dla dzieci, gdzie na kartoniku jest obrazek oraz literka. Obrazki są ładne i kolorowe oraz przedstawiają podstawowe zwierzęta oraz przedmioty np literka B na kartoniku i obok narysowany balon (jak u Ciebie na zdjęciach). Zdecydowanie najfajniejszy pomysł na naukę. Dla bardziej zaawansowanych można poszukać już czegoś bardziej rozbudowanego np całymi wyrazami.

  6. No i to jest jedna z takich zabaw, która trzeba zapamietac i wykorzystać -jak piszesz- gdy przyjdzie pora.
    Pozdrawiam Lidka

  7. Fajnie, ale nie podobają mi się podpisy pod obrazkami. Zasada jest taka: jak wprowadzamy literki drukowane to się tego trzymamy a jak pisane to na razie tylko pisane. A te w podpisach nie są tymi „pisanymi” jakie będą obowiązywać w szkole. To jest pisany po dorosłemu. Na planszy z literką „S” małe podpisy mają literkę taką, która w szkole nie będzie pisaną. Proponuję zacząć tylko od drukowanych, i wtedy np na planszy z „R” nie będzie różnic między dużą a małą. Bo wprowadzamy dużą „R” pisaną a podpisy mają małą która inaczej wygląda, chyba że tam obok dużych zapisac te małe.
    Pozdrawiam Ana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *