Western City

Do westernowych miasteczek podchodziłam z rezerwą. Zraziłam się po wizycie w Mrongoville, które niestety nie spełniło moich oczekiwań. Na szczęście Western City w Ścięgnach bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, do tego stopnia, że jeśli kiedyś jeszcze będę w tych stronach z pewnością tu zajrzę.


Miasteczko Westernowe zaskoczyło nas nie tylko swoją wielkością, ale i podejściem pracujących tam ludzi, którzy są bardzo gościnni i przyjaźni. Sami zachęcają odwiedzających do udziału w zabawach i licznych atrakcjach. Widać, że lubią swoją pracę i sprawia im ona przyjemność. To chyba najlepsza wizytówka tego miejsca. 

Bilet wstępu kosztuje 10 zł od osoby (Damian wszedł za free), za dodatkowe 6 zł można dokupić zestaw atrakcji, na które składają się: przejażdżka na koniu, 3 strzały z łuku, 3 rzuty nożem, 1 rzut włócznią. Na konia wsiadł Krzyś (i wcale się nie bał!), resztę atrakcji wykorzystał tatuś – fotorelacji brak w ramach pilnowania w tym czasie dwóch nieletnich 🙂

Miasteczko nie jest tak nowoczesne jak to w Mrągowie, ale ma to swój urok.

Znajduje się tu wiele tablic, w których zmieniamy się w inną postać. Oczywiście chłopcy przy każdej musieli zrobić sobie pamiątkową fotkę.

Dla dzieciaków pełnych energii zbudowano plac zabaw oraz postawiono dmuchańce i  dodatkowe „pojazdy” w stylu kowbojskim.

Miasteczko zamieszkują nie tylko kowboje, ale i indianie, stąd sporo elementów ich kultury.

Latem można pobawić się w poszukiwaczy złota lub popłynąć indiańskim Canoe.

Na ogromnym terenie zajętym przez Western City znajduje się również Mini Zoo, w którym obejrzeć można głównie konie, krowy, kozy i owce. Ale największą atrakcją są pokazy – warto sprawdzić plan przed przyjazdem, bo odbywają się o konkretnych godzinach. My trafiliśmy na pokaz rewolwerowców

A godzinę później odbył się napad na bank. I nie było to byle jakie przedstawienie, tylko prawdziwa opowieść. Narrator przez mikrofon opowiadał historię, a aktorzy odgrywali sceny – jeździli na koniach, strzelali, porywali kobiety z Saloonu (w celu wspólnego czytania), chodzili po dachach. Naprawdę warto zobaczyć to na własne oczy.

Atrakcji jest wiele, można tu spokojnie spędzić kilka godzin z dzieciakami. Dodatkowo zabierzcie ze sobą trochę gotówki, bo pamiątki kuszą na każdym kroku, poza sklepikami z kapeluszami, kubkami i zabawkami, znajduje się tu studio foto. My na pamiątkę zrobiliśmy sobie rodzinną fotografię w kowbojskim stylu koszt – 30 zł za duże zdjęcie, a w wersji pocztówkowej tylko 10 zł.
Jeśli będziecie w okolicach Karpacza koniecznie zajedźcie do Western City – prawdziwy dziki zachód na zachodzie Polski 🙂


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

9 komentarze/y w poście “Western City

  1. jaki świetny wypad 😀
    szkoda, że sama nie mogę skoczyć 🙂
    juz od tylu osób o nim słyszałam, że chyba porwę tam moją chrześnicę 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *