W kinie w Lublinie

Jaki jest odpowiedni wiek na zabranie dzieci do kina? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale gdy po raz kolejny moje dziecko podczas reklamy filmu zapytało mnie „co to jest kino?”, postanowiliśmy wybrać się na grane akurat „Samoloty”.

Wybraliśmy się do lubelskiego Cinema City. Zaopatrzeni w duży popcorn i soki zasiedliśmy w fotelach. Chociaż nie, słowo „zasiedliśmy” nie jest tu idealne, raczej latorośle  przez 5 minut składały i rozkładały siedzenia. Pewnie trwałoby to dłużej, ale zgasło światło i rozpoczęły się reklamy. Chłopcy rozdziawili buzie ze zdziwienia jaki ten ekran duży i jak tu głośno i nawet chwilę siedzieli spokojnie. Dalej niestety nie było już tak pięknie.

Co do bajki, czytałam o niej pochlebne opinie, jednak mnie nie zachwyciła. Ot taka przewidywalna historia z morałem, z nauką o tym, że można pokonać swoje słabości, i że warto mieć marzenia i je realizować. Miła, sympatyczna bajka, ale jednak trochę nudna  – brakowało w niej humoru. Zdecydowanie bardziej odpowiednia dla starszych dzieci niż takich nie potrafiących usiedzieć w miejscu maluchów. Chłopcy po 10 minutach zaczęli pytać kiedy wyjdziemy. W trakcie seansu trzy razy byli w toalecie, bo „już nie mogli wytrzymać”. Krzyś rozsypał pół wiaderka popcornu na podłogę, a Damiś postanowił poznawać inne rzędy krzesełek. Nie wiem czy to jeszcze nie odpowiedni wiek czy też może nie odpowiednio dobrana bajka? Jak na 90 minut bajki to i tak jakieś 2/3 wysiedzieli grzecznie, więc jak na pierwszy raz nie jest źle.

Za to w czasie reklam oglądaliśmy świetny zwiastun- właśnie takiego humoru brakowało mi w „Samolotach”. Obejrzyjcie i spróbujcie się nie roześmiać:

A dzisiaj miałam okazję poznać dwie fantastyczne blogowe mamy z Lublina.  I zdradzę Wam, że powoli, powolutku szykujemy spotkanie w naszym mieście. Także mamy z Lublina i okolic szykujcie się 🙂
 
Na zakończenie napiszę krótką historię z dzisiejszego usypiania chłopców:
Wariowali strasznie, nie chcieli się położyć, w końcu poddałam się i położyłam na łóżku między nimi. Po chwili Damian kładzie się obok i pyta „Uspokoiłaś się już?”. Ze zdziwieniem, ale odpowiadam „Tak, a Ty?”. Potwierdza. Za chwilę słyszę: „Mamo…”, „Słucham?”, „Jesteś bardzo dzielna”  i pogłaskał mnie po głowie.


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

8 komentarze/y w poście “W kinie w Lublinie

  1. Myślę, że Damiś jednym zdaniem wynagrodził Ci cały ciężki dzień 🙂 My z Lenką byłyśmy na bajce Zambezia w 3D (oczywiście już jakiś czas temu) siedziała mi na kolanach przez cały film, zjadła sporo popcornu, były momenty, że się troszkę bała, ale film jej się podobał i specjalne okulary też 🙂
    Jednak chciałam zwrócić uwagę na problem w lubelskich kinach – za głośne seanse. W Warszawie są organizowane specjalne znacznie cichsze seanse dla mam z niemowlakami. Dodatkowym udogodnieniem są przyciemnione, a nie zgaszone światła i stolik do przewijania maluchów i nikomu nie przeszkadza, gdy maleństwo czasem zapłacze 🙂 Byłoby cudownie, gdyby i w Lublinie były organizowane takie akcje, bo jeszcze się z nimi nie spotkałam 🙁

    • Marta super że Lence się spodobało 🙂
      a co do seansów dla rodziców z małymi dziećmi kiedyś były organizowane w Kinie Bajka, a niedługo w Lublinie otworzą Multikino i z tego co czytałam na ich stronie organizują takie seanse, więc i u nas niebawem się pojawią takie seanse 🙂
      a Damiś potrafi czasem coś takiego powiedzieć, że brak mi słów 🙂 Zresztą Krzyś też ma takie zdolności 😀

  2. Mój synek kiedy był pierwszy raz w kinie też najpierw sprawdzał rozkładanie fotelika:)
    Wysiedział prawie cały film, a byliśmy na „Auta 2”, ale jednak 90 min. to troszkę za długo w jednym miejscu dla dzieciaczka:)

  3. W sumie za bardzo nie pamiętam kiedy zabrałam Oskara pierwszy raz do kina, ale miał chyba ze 3-4 latka, pamiętam, że usiedział nawet, widocznie bajka była bardzo interesująca. Może to był Kubuś Puchatek i Hefalumpy?? Nie pamiętam już dzisiaj. Pewnie za dobre 2 lata zabiorę do kina Amelkę 🙂

  4. Myślałam właśnie czy by z Córcią nie iść na te samoloty ale coś czuję, że średnio jej się spodoba więc raczej poczekamy na coś fajniejszego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *