„Porwanie w Tiutiurlistanie” W. Żukrowski – recenzja

„Porwanie w Tiutiurlistanie” Wojciecha Żukrowskiego to kolejna i ostatnia już pozycja jaką dostaliśmy do zrecenzowania od wydawnictwa Babaryba. Zostawiłam ją sobie na koniec z prostej przyczyny – jest najdłuższa, ma ponad 200 stron, a ja muszę każdą książkę przeczytać od deski do deski, aby wydać o niej opinię. Dla moich chłopców to jeszcze zbyt trudna literatura – chociaż nie zdziwię się jak Krzyś niedługo po nią sięgnie. 

Początki były trudne. Pierwsze kilka rozdziałów były ciężkie do przebrnięcia. Były tam głównie opisy wojny krain – Blablacji i Tiuturistanu – nie martwcie się, nie drastyczne tylko pełne humoru. Jednak nie jest to moja ulubiona tematyka, chociaż spodziewam się, że nie jednemu młodemu czytelnikowi przypadnie do gustu. Gdy doszłam do zniknięcia księżniczki Wiolinki, które jest głównym tematem książki, wsiąkłam na dobre. Książki przeważnie czytam przy usypianiu chłopców – czekam aż zasną i w tym czasie pochłaniam lektury. „Porwanie w Tiutiurlistanie” czytałam jeszcze długo po tym jak maluchy spały. Mimo że jest to książka dla młodych czytelników strasznie mnie wciągnęły przygody bohaterów.

Postacie, wokół których kręci się opowieść to kogut Pypeć, lisiczka Chytraska i kot Mysibrat. Podczas wędrówki przypadkowo udaje im się uratować księżniczkę Wiolinkę z rąk złego Cygana. Próbują ją zaprowadzić do pałacu, jednak nie jest to takie proste. Nie dość, że cały czas ściga ich podstępny Cygan to księżniczka jest zmieniona czarami w brzydką i niegrzeczną dziewczynkę.

Nie będę Wam zdradzać szczegółów, ale w książce tej znajdziecie dużo magii, przyjaźni, poświęcenia, patriotyzmu i dobroci. Opowieść niejednokrotnie bawi, a jeszcze częściej wzrusza.

Polecam wszystkim dzieciom, które lubią słuchać lub same czytać dłuższe opowieści. Dorosłych również zachęcam do lektury. Nie zawiedziecie się na tej opowieści. 

 


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//
Zerknij również do mojego sklepu: http://www.mamawdomu.pl/sklep//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *