Tego boję się najbardziej. Sprawdź jaki strach paraliżuje mnie każdego dnia.

Już kilka osób mówiło mi o tym, że od początku wydawało im się, że jestem mamą, która ma wiele wyrozumiałości i luźny stosunek do macierzyństwa. Sprawiam wrażenie osoby, która wręcz zbytnio się nie przejmuje i często wrzuca na luz. A jaka jest prawda? Co kryje się pod tapetą na mojej twarzy? Czas ściągnąć maskę i wyznać całą prawdę i tylko prawdę. Czytajcie uważnie, bo tak szczera wypowiedź może się więcej nie powtórzyć! Nie przegapcie żadnego akapitu, bo w tym wpisie kryją się nie tylko moje zwierzenia, dobre rady, ale i konkurs z ciekawymi nagrodami do zgarnięcia! Pamiętacie pierwszy wpis z serii #niebojsiebac, w którym opisywałam moją walkę z nowoczesną technologią? To kolejna część walki z wiatrakami, znaczy się strachami.

Nie bój się bać

Podobno Google wie wszystko. Ja niestety nie!

Prawda jest taka, że ja naprawdę się boję! Dziecko to nie pralka czy inne urządzenie, do którego otrzymuję w pakiecie instrukcję obsługi. Wprawdzie Jacek mówił mi kiedyś, że kupi sobie koszulkę z napisem „moja żona jest jak Google – wie wszystko”, ale powiem Ci szczerze, że wcale tak nie jest. Nie jestem chodzącą encyklopedią. Nie wiem wszystkiego. A już sprawy prawnicze są dla mnie niczym czarna magia. Gdy kończył mi się macierzyński, miałam straszny problem. Nie znałam swoich praw. Próbowałam szukać w sieci, ale wszystko tak szybko się zmienia, że nie byłam pewna czy to, o czym czytam jest jeszcze aktualne. Tak samo było z urlopem wychowawczym, z wyborem przedszkola itp. Idealnie by było, gdyby każda mam na stracie miała do dyspozycji sztab doradców, prawników, psychologów czy lekarzy, którzy pomogą w razie wątpliwości!

Macierzyństwo wypełnione lukrem i garścią słodyczy

Przejrzałam ostatnio media społecznościowe moich koleżanek. Znalazłam tam same radosne mamy. Żadna, ale to żadna z nich nie pokazuje momentów zwątpienia, chwili słabości. Ja też rzadko ściągam maskę. Nie pokazuję, gdy jest mi źle, bo tak naprawdę nie ma się czym chwalić. Zresztą sama też wolę oglądać filmy z happy endem niż te, które pokazują smutną rzeczywistość. Wolę wierzyć, że w większości domów najczęściej wypowiadanymi słowami są „kocham Cię”, „jesteś super” czy „miłego dnia”. A jak jest u mnie? Bardzo chciałabym, żeby te zapisane wyżej, pojawiały się najczęściej. Staram się je mówić, ale z ręką na sercu, gdybym miała wybrać trzy, które moi chłopcy słyszą „non stop”, byłyby to: „uważaj”, „powoli” i „nie bij brata”. Moje dzieci dodałyby do tego, że mama codziennie „dostaje zawału” i „cały czas się martwi”. Ale jak tu się nie martwić, gdy w ciągu ostatnich dziesięciu minut chłopcy toczyli walkę „na śmierć i życie” plastikowymi mieczami świetlnymi, skakali ze schodów, rywalizując na odległość, a na koniec ganiali po domu Bogu ducha winnego kota.

czego boją się mamy

Myślisz, że to mało? Posłuchaj kolejnych historii mrożących krew w żyłach

Wyobrażasz sobie co przeżywałam, gdy głowa mojego syna utknęła w barierce, na balkonie, na szóstym piętrze. W momencie gdy dziadek próbował go wyciągnąć z uwięzi, mój mąż ze spokojem tłumaczy mi, że nie ma się czym martwić, bo on w podobnym wieku zrobił to samo. I to chyba nawet dokładnie na tym samym przęśle! No tak, niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Kolejna sytuacja miała miejsce całkiem niedawno. Mój syn podbiegł do mnie cały zakrwawiony. Widzisz oczami wyobraźni twarz, ręce i koszulkę w plamach krwi? Pierwszą moją myślą było to, czy najpierw dzwonić po pogotowie czy po Jacka. Wybrałam to drugie. Wydawało mi się, że spokojnie i wyraźnie tłumaczę sytuację, ale jak to przerażony rodzic, on usłyszał tylko „Krzyś krwawi … słup … krew wszędzie … co robić”. W mgnieniu oka przyjechał, opatrzył dziecku głowę. Co najlepsze Krzysiek po kilku minutach z powrotem jeździł na rowerze, a ja jeszcze długo siedziałam na krawężniku i próbowałam uspokoić nerwy i przestać się trząść. Tak, jestem panikarą!

Z pewnością też masz w swoim macierzyńskim dorobku historie na myśl, o których dostajesz gęsiej skórki. Ja najchętniej zawinęłabym moje dzieci w folię bąbelkową i nałożyła solidny kask na głowę. Chociaż prawdę mówiąc, nadal bym się o nich bała.

jestem mamą panikarą

Pytania, których boimy się zadać

Trzeba przyznać, że rodzicielstwo nie jest sprawą prostą. Szczególnie, gdy jako matki nie znamy dokładnie swoich praw. Najwięcej obaw budzi okres ciąży i powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim. Wiele mam boi się tego momentu i tego jak zachowa się pracodawca. Ja ten temat mam już dawno za sobą, ale jest wiele innych prawniczych kwestii, które spędzają mi sen z powiek. Szczerze mówiąc, nawet ciężko mi o tym pisać, bo czuję się młodo i wierzę w to, że dożyję momentu, w którym będę bawić swoje wnuki, ale gdzieś tam z tyłu głowy czai się pytanie o to, co stałoby się z moimi dziećmi, gdybym uległa wypadkowi? Jak będą wyglądały sprawy spadkowe i czy powinnam już teraz o tym pomyśleć?

Oferta skrojona na miarę moich (i Twoich) potrzeb

Na szczęście nie jestem z tym sama. Gdy chodzi o dobro dzieci, mogę się poradzić męża, rodziców, teściowej czy koleżanek. A jeśli chodzi o problemy prawne, korzystam z pakietu Pomoc Prawna połączonego z ubezpieczeniem. Na stronie LINK4Mama pojawiła się oferta dopasowana do potrzeb każdej mamy. Możesz telefonicznie skonsultować się z prawnikiem, a oprócz tego prawnicy Link4Mama przygotują dla Ciebie opinię prawną i opracują odpowiednie dokumenty (łącznie do 4 takich usług rocznie). Link4Dziecko zapewnia telekonsultację z pediatrą przez 7 dni w tygodniu o każdej porze dnia i nocy. I to nie wszystko! Możesz liczyć również na korepetycje dla dziecka, gdy choroba będzie się przedłużać. Wybierz usługi, na których Ci zależy i sprawdź w specjalnym w kalkulatorze, ile wyniesie składka: KLIK.

link4mama konkurs

To jeszcze nie koniec!

Każdego dnia toczę walkę z ogarniającym mnie strachem. Pociesza mnie to, że nie jestem w tym sama. Każda mama tak ma. Musimy tylko nie bać się bać. W końcu ile można prowadzić dziecko za rączkę? Dziesięciolatek może mi się w końcu zbuntować! Mam nadzieję, że do tego czasu będę już całkowicie przygotowana. Bądź jak mama w domu i #niebojsiebac.

A teraz zapowiadany na początku konkurs!

Zdradź jak radzisz sobie z codziennym stresem. Co robisz, by zapewnić sobie więcej spokoju i zapanować nad lękami dotyczącymi macierzyństwa? Podziel się radą z innymi mamami, dodaj ciekawy opis w komentarzu pod tym wpisem i wygraj relaksujące nagrody! Konkurs trwa do niedzieli 4 listopada do godziny 23:59 , regulamin dostępny jest tutaj, a do wygrania są walizka Puccini oraz paczki rewelacyjnych gadżetów.

WYNIKI KONKURSU! Jestem wzruszona tym, że podzieliłyście się ze mną swoimi lękami. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja panikuję 🙂 Wszystkie Wasze rady postaram się zapamiętać i w miarę możliwości wprowadzić w życie. Jednak trzeba wybrać zwycięzców. Główna nagroda wędruje do Sylwusi26 za ubarwienie wypowiedzi formą rymowaną. Zestawy gadżetów otrzymują: Panikara, Aneta76 i Aneta S.

PS. Chyba muszę przestać mówić moim dzieciom, że „dostanę zawału”, bo Damian wczoraj zapytał „Dostałaś zawału? Pokaż jak wygląda!”

Nie bój się bać


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

31 komentarze/y w poście “Tego boję się najbardziej. Sprawdź jaki strach paraliżuje mnie każdego dnia.

  1. Chyba nie ma złotej rady na spokój. Jak są dzieci to nerwy też zawsze będą. Niestety stres i nerwy to zły doradca. Jeśli się nie chce „dostać zawału” może warto zrobić kurs pierwszej pomocy. Od kiedy jestem matką, codziennie się boję(nawet jak śpię) Gdy przytrafi nam się jakiś wypadek zawsze staram się być opanowana. Jak dziecko nie widzi mojego przerażenia, samo przestaje się bać. Nawet na widok krwiPowodzenia

  2. Moje pierwsze myśli o moich wielkich fobiach to pająki i mosty i jak się ostatnio okazało na ściankach wspinaczkowych lęk wysokości. Lęki te pokonuję każdego dnia i przeznam, że jest mały postęp i „jakoś to ogarniam”. Gorzej idzie mi z opanowaniem lęku o bezpieczeństwo moich córek. Najstarsza zaczyna sama chodzić do szkoły. Wiem, że jest odpowiedzialna i samodzielna, ale ja panicznie boję się o jej bezpieczeństwo. Oczami wyobraźni widzę wypadek samochodowy, porwanie, czy pedofila. Strach dopada mnie też w samochodzie, jeżdżę bezpiecznie, ale nie wszyscy kierowcy stosują się do przepisów, czy warunków pogodowych. Boję się, też czy w ogóle jestem dobrą mamą, czy moje dzieci w przyszłości, w dorosłym życiu dalej będą uważały mnie za najlepszą mamę na świecie. I wierz mi mogłabym tak jeszcze długo wymieniać, lecz żeby mnie te wszystkie lęki nie przytłoczyły swym ciężarem postaram się je jak zwylke zastąpić myśleniem pozytywnym. Zaufać, że wszystko będzie dobrze, uwierzyć w siebie i we własną intuicję i najważniejsze nie dać się zwariować 😉 Pozdawiam cieplutko

  3. Boję się sytuacji, w których tracę kontrolę. Dlatego staram się ogarniać, planować i przewidywać jak najwięcej. Boję się wszelkich dentystycznych zabiegów, dlatego wraz z dziećmi chodzę na regularne przeglądy, żeby wyłapać małe ubytki i ominąć duży ból i drogie leczenie. Zawsze w domu mam określoną ilość gotówki na nieprzewidziane sytuacje, bo taksówka w nocy do szpitala, zakup leków i awaria terminala. I oczywiście suplementacja męża i dzieci, żebym miała poczucie, że przeciwdziałam przeziębieniom i grypie. Do tego regularne badania okresowe. Ogólnie zdrowie to nieprzewidziane sytuacje i staram się przewidywać, żeby uniknąć dramatów.

  4. W chwilach stresu to ja zachowuje zimna krew. Moj sposob to zmiana w generala. Wydaje chlopcom I mezowi krotkie doprecyzowane polecenia I to dziala Oni slysza ten ton I szybko sie ogarniaja. W kazdej chwili moge sie zmienic w ms hyde. W sytuacjach stresujacych pomaga mi dobre zorganizowanie I skupienie na problemie, a potem zielona herbata.
    W innych sytacjach pomaga liczenie do tylubi racjonalizacja „statystycznie wiekszosc dzieci dozywa doroslosci” pozdrawiam

  5. Najpierw prewencja, mam teraz 2-latka, więc staram się zapewnić mu bezpieczeństwo. Tak zaplanować, np. przestrzeń domu, aby ryzyko „wypadku” było małe (schowane noże, klamki w oknach na kluczyk – 8 piętro). Inny przykład – odpowiedni fotelik samochodowy, kask podczas jazdy na rowerze, czy hulajnodze, czy wybór placu zabaw dostosowany do jego wieku.
    Po drugie, słucham siebie i moich autorytetów. Przejmowanie się, np opiniami innych, często przypadkowych ludzi – chociażby typu „on nie ma czapeczki” doprowadzało mnie do szału. Staram się teraz wiedzieć czego chcę, i dlaczego w określony sposób postępuje. Wtedy mnie nic nie rusza:)
    Po trzecie – pozwalam innym martwić się za mnie:) – mąż też rodzic, niech on się pomartwi.
    A, gdy już jest stres – to najlepsza dla mnie jest ciepła kąpiel:)

  6. Pracuje nad sobą, staram się przeanalizować czym spowodowane są te moje lęk, jakie mają podłoże bo to nie zawsze takie oczywiste. Zasem w chwili wielkiego wzburzenia wystarczy policzyć do 10 lub wyjść na chwilę na powietrze ochłonąć i wrócić.Chodzę na fitness żeby się pozbyć negatywnych emocji i przyjąć dawkę endorfin .zabawa z dzieckiem też mnie odstresowuje

  7. Stres towarzyszy nam od najmłodszych lat. Od stresu przy sprawdzianie, po stres przy własnej rodzinie czy pracy. Nie jest łatwo nad nim zapanować ale nie ma rzeczy niemożliwych!W stresującej chwili nie ma nic lepszego niż zatrzymanie się i wzięcie kilku głębokich oddechów. Skupieniu się na sobie. Wyłączenie się na tą chwile-bycie tu i teraz. Warto dbać o to żeby uśmiech nie schodził nam z twarzy. Na codzień uprawiam jogę a wieczorami medytuje. To pozytywnie zmienia człowieka i wprowadza więcej spokoju do życia. Nie zapominam o innych formach ruchu, posłuchaniu ulubionej piosenki, kubku ulubionej kawy czy herbaty a może gorąca kąpiel po ciężkim i stresującym dniu?Musimy dbać o siebie i walczyć o wewnętrzny spokój. Jeśli problem jest za duży spróbujmy porozmawiać i podzielić się tym co czujemy z najbliższą osobą 🙂

  8. Zgodnie ze słowami św. Augustyna z Hippony pracuję tak, jakby wszystko zależało ode mnie, ale ufam tak, jakby wszystko zależało od Boga. Zatem staram się planować to co mogę, proszę innych o wsparcie tam gdzie wiem, że nie dam rady i włączam ulubioną muzykę, gdy dzieje się coś trudnego. Rozwiązuje trudne sytuacje na bieżąco – pojedyncze kłopoty nie są takie straszne jak cała sterta kłopotów! Lęk przetwarzam na energię do działania!

  9. Nie mówiąc nikomu nas stresem związanym z macierzyństwem walczę dzięki blogowi ,,Mama w domu ”.Na czytanie tego bloga każdego stać więc nie bój się bać .Strach mnie nie paraliżuje bo ja na tym blogu jak nowo narodzona mamusia się czuję .Jest to oferta na miarę moich potrzeb skrojona więc niechaj każdy do bloga ,,Mama w domu ” się przekona .W trzy minuty o tabliczce mnożenia sobie przypomniałam kiedy post ,,Mamy w Domu ” czytałam .Wiele dobrego dla siebie i małej pociechy jako kobieta w stanie błogosławionym czynie zjadając pyszną i pożywną w smaku dynie .Zegarek niedawno przestawiłam a dzięki byciu w w stanie ciążowym najszczęśliwszą kobietą na świecie się uczyniłam .Pajęczyna i kurz to w moim domu tak jak u blogerki ozdoba a macierzyństwo zawsze wewnętrznego uroku Ci doda .Mój ukochany też jest z maleństwa ucieszony i razem ze mną tworzy typu handmade urokliwe lampiony .Na grzybki również z lubym chodzę i nie mogę doczekać się kiedy tą wspaniałą istotę urodzę .Wiele dobrego tym dla Naszego zacisza domowe robimy i dobrze wiemy dzięki ,,Mamie w domu ” ,że w tym roku bardzo trendy są cekiny .Ciąża to nie złudzenie optyczne ale dla mnie brzmi to bardzo sympatycznie 🙂 .Poczet Królowych Polskich z ukochanym czytamy i depresji ciążowej my kobiety nigdy się nie damy .Kaszka z mlekiem czy Drozda Zabijanie to na półce młodej matki się zastanie 🙂 .Ukochany zrobił mi tydzień temu niespodziankę i był z Niej bardzo zadowolony bo w ręku trzymał bukiet w którym widniały balony .Blog ,,Mama w domu ” mnie kobietę w stanie błogosławionym bardzo inspiruje ja tutaj zawsze odpowiedzi na trudne pytania znajduje .Z Muszelek robię obrazy a do robaczków na wędce nie mam urazy 🙂 🙂 .

  10. Dziękuję Ci bardzo za ten wspaniały artykuł. Myślę, że masz rację i uważam, że troszkę zbyt rzadko się o tym mówi, że komuś z czymś jest ciężko. Wszyscy na około tworzymy iluzję perfekcyjnego świata, gdzie nie ma zmartwień i wszystko działa idealnie – ale w rzeczywistości tak nie jest. Nikt nie jest alf i omegą, nikt nie zna się na wszystkim doskonale, a do tego każdy ma jakieś swoje lęki, obawy i wątpliwości.

    Moim zdaniem stresu i strachu w takiej trudnej roli jak macierzyństwo nie da się całkowicie wyeliminować, ale można go znacznie ograniczyć. Jak mawia stare przysłowie lepiej zapobiegać niż leczyć i moim zdaniem dobrze jest się tego trzymać.

    Jedną z rzeczy na które mamy niewielki wpływ jest nasze zdrowie i zdrowie naszych dzieci, dlatego uważam, że bardzo ważne są częste badania lekarskie już w czasie ciąży i potem kiedy dziecko już przyjdzie na świat. Matka nie zawsze jest w stanie rozpoznać wszystkie niepokojące objawy, a jeśli nieszczęśliwie okaże się, że dziecko ma problemy zdrowotne, to wtedy szybkość reakcji i prawidłowa diagnoza może być kluczowa, aby umożliwić mu szybki powrót do zdrowia i normalny rozwój.

    Człowiek także nie jest w stanie przewidzieć wypadków losowych. Wcale dużo nie trzeba, wystarczy jeden pirat drogowy którego spotkamy na swojej drodze, czy nawet oblodzone schody i często w jednej chwili nasze życie może wywrócić się o 180 stopni. Uważam, że ubezpieczenia na taką ewentualność to świetny pomysł, zwłaszcza zaproponowana przez Ciebie oferta Link4. Nie znałam jej wcześniej, ale uważam, że jest bardzo ciekawa i na pewno warta rozważenia. Ubezpieczenie się to jedna z forma prewencji, chyba nawet jedyna jaką można zastosować wobec takich sytuacji, których nie da się przewidzieć.

    Wydaje mi się, że kolejną ważną rzeczą którą można zrobić to odpowiednie dostosowanie naszego domu czy mieszkania dla naszych dzieci. Warto zadbać o to, by gniazdka elektryczne były odpowiednio zabezpieczone, aby otwarcie okna nie było zbyt łatwe dla małych odkrywców, i aby przypadkiem nie znalazły „koli pod zlewem” czy innych ciężkich środków chemicznych. Warto też zabezpieczyć ostre krawędzie mebli.

    Pomoc i wsparcie ze strony męża i najbliższej rodziny też jest niezbędna. Nie da się być idealną matką przez cały czas. Każdy ma czasem coś nagłego do załatwienia czy może być zwyczajnie zmęczony i może stracić koncentrację na jedną – ale za to kluczową chwilę.

    Uważam też, że ważne jest aby w całym tym wszystkim zamieszaniu umieć znaleźć chwilę dla siebie. Choćby krótką, czy to wtedy kiedy dzieciaki już śpią, są w przedszkolu czy akurat zajmuje się nimi opiekunka czy teściowa i zrobić wtedy coś dla siebie, poczytać książkę, wyjść pobiegać, iść do fryzjera czy kosmetyczki. Mieć też coś, odrobinę z życia dla siebie. Bez tego można zwariować.

    Pozdrawiam!

  11. W pewnej bardzo starej Księdze przeczytałam kiedyś takie słowa:”Kto z was przez zamartwianie się może choćby o chwilę przedłużyć swoje życie?”. Zrozumiałam wtedy ważną rzecz: nadmierne martwienie się nie pomaga w rozwiązywaniu problemów. Zauważyłam, że często zadręczam się czymś, do czego nigdy nie dochodzi, dlatego koniecznie muszę to zmienić. Postanowiłam wprowadzić kilka rzeczy w życiu moim i moich dzieci: rezerwujemy czas na wyciszenie się,kładziemy się i wstajemy o stałych porach oraz wspólnie uprawiamy sport! Rezultaty są nie do opisania 😉
    Poza tym w kontrolowaniu poziomu stresu pomaga mi kalendarz. Dzięki niemu jestem na bieżąco z obowiązkami i nie robią mi się zaległości. Gdy ktoś mnie o coś prosi, mogę uczciwie ocenić, czy czas, którym dysponuję, pozwala mi się na to zgodzić.
    Dla mnie macierzyństwo to bieg z przeszkodami-to bardzo trudne zajęcie, ale jest źródłem nieopisanej satysfakcji. I pewnie każda mama zgodzi się ze mną, że choć czasem jesteśmy totalnie wyczerpane, to za żadne skarby nie oddałybyśmy chwil spędzonych wspólnie z naszymi dziećmi.

  12. Ja mam dużo cierpliwości do swoich dzieciaczków. Prawie nigdy na nie nie krzyczę i nie okazuje swojej frustracji. Kiedy dają mi już naprawdę w kość, zachowuję się tak jak one. Robię smutną minę, która jest odbierana jakbym zaraz miała płakać. Dziecko rozczula się i pyta czemu płaczę. Mówię, że to co robi sprawia mi przykrość. Moje dzieci zawsze wtedy przestają wariować. Myślę, że jest to genialny sposób. Nie tworzę przy sporach bariery z moimi dziećmi.

  13. Przepis na bezstresowe matkowanie:

    30 kg cierpliwości
    12 kg troskliwości
    5 kg przewidywalności
    Wszystko wymieszać i schłodzić by w razie potrzeby zimną krew zachować
    1 litr naparu z melisy
    2-3 krople walerianowe
    2 kg opatrunków
    0,5 kg leków w apteczce
    Wymieszać i dodawać po trochu do uzyskania pożądanych efektów

    100% baterii w telefonie – o pomoc warto prosić

    Każdego dnia mówić dziecku KOCHAM CIĘ – cokolwiek by się nie działo lub stało niech wie że jest kochane.

  14. Mi lęk towarzyszył praktycznie od momentu gdy pierwszy raz zobaczyłam mojego Michała. Bo nie miałam tego przywileju co niektóre matki, spokojnego cieszenia się pierwszymi spojrzeniami malucha: nie, ja praktycznie od razu pomyślałam ,,świetnie, jeszcze zabierzmy go do domu i już będzie w porządku!”. I z tego miejsca pozdrawiam serdecznie inne matki pracujące w branży kryminalistycznej.

    Chociaż praca daje mi się spełniać, momentami rodzina uświadamia mnie, że ,,przesadzam”. Że nie powinnam tak bardzo przeżywać tego, że mama wypuściła Michasia samego na podwórko, bo wieś liczy może stu pięćdziesięciu mieszkańców i na pewno nikt go nie porwie ani nie zrobi mu krzywdy. Lecz ja się boję. Boję się, bo chociaż dla wielu to pryszcz z amerykańskich filmów, ja w pracy ciągle mam styczność z takimi zdarzeniami.

    Sprawy spadkowe? Znam aż za dobrze, mój mąż zaczął sobie odznaczać ile razy w ciągu miesiąca wspominam ,,co by było, gdyby…”.
    Rekord to trzy. Mniej nie dałam rady.

    Ale Michaś ma już prawie pięć lat. Nie mogę owinąć go w folię bąbelkową, posadzić przed sobą i obserwować. To trudne, bo każda z nas chce być idealną matką, lecz proszę – dajmy sobie trochę zaufania. 🙂 Czy to w kwestii zostawienia malucha na godzinę u koleżanki, czy puszczenia siodełka, gdy synek lub córka mówią, że dalej już dadzą radę jechać rowerem sami. Oczywiście, wszystko małymi kroczkami. Można na przykład zacząć od picia kawy z przyjaciółką, gdy dzieci bawią się klockami w pokoju obok: obie strony są wtedy zwyciężcami!

    Kiedy ufasz już sobie, czas przelać trochę tego na dziecko. Zna numery alarmowe. Wie, co powinno robić, gdy zaczepiają je nieznajomi. Wie, by nie chodzić po niestrzeżonym terenie. Jak reagować, gdy zobaczy obce zwierze. W tym momencie nie mogę więcej zrobić jako matka. Stopniowo będę edukować go dalej, im starszy będzie, tak, żebym czuła, że jest bezpieczny. Niepokój nigdy nie odejdzie, nawet kiedy na tej uroczej buźce pojawią się pierwsze włoski na brodzie (nie potrafię sobie tego wyobrazić teraz jako możliwe!). Stopniowe opanowywanie go, czy samotnie, czy przez solidaryzowanie się, czy przez psychologa daje szansę, by odnaleźć w sobie trochę ,,przedwiecznego” spokoju. Kubek melisy również może być pomocny!

    Kiedy jesteś mniej surowa dla siebie, jesteś również mniej surowa dla swojego dziecka: a jego uśmiech to przecież wszystko, o co walczymy.

    Pozdrawiam, trzymaj się ciepło!

  15. Jestem młodą mamą, wciąż się uczę… Kiedy jakaś sytuacja związana z macierzyństwem zaczyna mnie przerastać, staram się nie czytać zbyt wielu internetowych porad i po prostu dzwonię do Mamy. To cudowna kobieta, która wychowała czwórkę dzieci. W tym mojego brata, którym do dziś się opiekuje z powodu jego niepełnosprawności i upośledzenia. Radziła sobie bez pieluszek wielorazowych, z pralką Franią, bez słoiczków i bez pomocnej zmywarki w kuchni… Radziła sobie i to świetnie! Jest moim guru, moją ostoją spokoju i moją mentorką. Nie wstydzę się pytać i prosić o pomoc męża, Mamy czy przyjaciółki… Zwłaszcza pierwsze tygodnie z maleństwem przesycone były niepokojem i w dodatku bólem fizycznym… Nie kryłam się z tym, że jest ciężko… Wiem, że macierzyństwo jeszcze wiele razy mnie zaskoczy, jednak też wiem, że nie jestem sama na tym przedziwnym polu walki… Staram się być przygotowaną na różne okoliczności, dlatego jeszcze w ciąży byłam na warsztatach z pierwszej pomocy, brałam udział też w zajęciach na szkole rodzenia… Bo ważne jest, by pewne rzeczy przećwiczyć, aby poczuć się pewnie w kryzysowych sytuacjach. Mam jednak świadomość, że życie pisze tak zaskakujące scenariusze, że pewnie i tak kiedyś mnie zaskoczy…

  16. Ja też jestem z tych panikujacych a raczej byłam. Moja najstarsza corka zapewniła mi wiele atrakcji. Pierwszą było połknięcie pieniążka, zrzucenie na siebie szafki na ktorej stała wielka szklana waza (szafka uszczerbiona, waza rozbita w drobny mak dziecko zwiniete w kłebek prawie bez uszczerbku kilka szkielek powbijanych ) pozniej uciekła nam w sklepie i bawila sie w chowanego (znalezlismy ja schowana na samej gorze palety z papierem toaletowym z usmiechem na twarzy oczywiscie) sznurowka z metalowa koncowka w kontakcie (na szczescie tylko lekko koplo bo korki wysadzilo) po tych i jeszcze innych przygodach powiedzialam ze niczym mnie nie zadziwi. Wiec dlugo nie trzeba bylo czekac. Ręke wsadzila pomiedzy mise i robot kuchenny tylko lekko paluszki poobijalo. Od tamtej pory nie mowie juz ze mnie niczym moje dzieci nie zaskocza. Mam jakis taki cudowny dar ze jak czuje ze cos sie zaraz stanie to zazwyczaj tak jest, a dzieciaczki wiedza ze jak ja juz mowie ze lepiej dac sobie z czyms spokoj to tego nie robia bo wiedza ze moze sie zle skonczyc. Zawsze biegalam i mowilam uwazaj bo… Obecnie mam 3 dzieci i owiele wiekszy spokoj. Dlaczego? Chyba sie wyluzowalam dzieki mojej pierwszej corce Nabrałam doświadczenia Czy boje sie czegos ? Tak choroby,smierci i kataklizmow z reszta sobie poradze. Mam swietne 4 osobowe wsparcie dzieki ktormu jestesmy w stanie zwyciezyc wszystko

  17. Macierzyństwo – wielkie wyzwanie

    Lukrowe, bezstresowe macierzyństwo to mit, który zawdzięczamy wyidealizowanym reklamom produktów dla dzieci. Jako świeżo upieczonej mamie, która wcześniej nie miała do czynienia z niemowlęciem wydawało mi się, że tak właśnie powinno wyglądać życie młodej matki. Rzeczywistość szybko zweryfikowała ten pogląd i wymusiła znalezienie sposobów na stres. Oto moje ulubione.Spacer z kijkami
    Spacerowanie z kijkami kojarzy się ze sportem dla starszych osób, ale jeśli włoży się w nie trochę serca i dużo siły, pozwala się porządnie wyładować. Zwykle po 30-40 minutach intensywnego spaceru po stresie nie ma śladu.Zakupy
    Można nie lubić ruchu, słodyczy, prac w ogródku albo medytowania, ale buszowanie po sklepach to coś, wzbudza radość w każdej kobiecie. Oczywiście, pod warunkiem, że odbywa się bez naszej pociechy, w innym wypadku efekt może być odwrotny.Blog
    Napięcie fizyczne można wyładować na różne sposoby, ale pozostają jeszcze trudne emocje, o których warto z kimś porozmawiać. Pewnie dlatego blogujące mamy to już niemal osobna subkultura.Aby macierzyństwo choć trochę zaczęło przypominać cukierkowe wizje z reklam, warto najpierw zadbać o siebie – spokój, pogodę ducha i zapas energii.

  18. Nigdy nie wątpiłam, w swoje zdolności,
    A dla dzieci posiadam mnóstwo miłości,
    Liczyłam się z tym że stres mnie dogoni,
    A tylko spokój w macierzyństwie chroni.

    To nie jest tak, że wcale się nie stresuje,
    Bo pomocy rodziny czasami potrzebuje,
    Jednak znajduje w sobie emocje odwagi,
    Zachowując w sytuacjach resztki powagi.

    Lęk macierzyństwa nigdy mnie nie opuści,
    Jednak do załamania, ma siła nie dopuści,
    A każda z nas ma siłę z którą stawia czoła,
    Macierzyństwo to cudowna życiowa szkoła.

    A kiedy paraliżuje strach i lęki nawiedzają,
    Wszystkie upust w emocjach tu posiadają,
    Ronie swoje łzy, a jedna za drugą spływają,
    Choćby nie wiem co, matki mocno kochają.

    Znajduję w sobie spokój ! Myśląc o radości,
    W głowie mam obraz, rodzinnej tej miłości,
    A to wszystko sprawia, że lęki moje znikają,
    Bo chwile spokoju upust lękom mym dają !

    W głowie odtwarzam obraz, gdy uśmiecham,
    I w jednej chwili lęk macierzyński zaniecham,
    Bo mam w sobie siłę, aby stawić lękom czoła,
    Bo spokój w wychowaniu do życia mnie woła.

    To mój niezawodny sposób na więcej spokoju,
    Dzięki temu oddaje się tej roli w pełni nastroju,
    Znika lęk, i jestem szczęśliwą matką spełnioną,
    Każda chwila macierzyństwa jest mi stworzoną.

  19. Mało tego że się boję to jestem okropną panikarą. Cały czas krążą mi w głowie myśli co moje urwisy właśnie wymyślają. Podskakuję na każdy łomot, stuknięcie, nie mówiąc o tym że już kilka razy zdarzyło się biec po schodach do dzieci na górę z sercem w gardle i wizją katastrofy. Pół biedy przedmioty ale czy dzieci całe. Nie radzę sobie ze stresem wcale, nauczyłam sie z nim żyć…. dobrze że mąż czasami mówi: To minie, ja z bratem też doroślismy. Żyje tą nadzieją

  20. Pewnie zabrzmię banalnie, ale moim lekarstwem na rodzicielski stres i lęki jest po prostu przytulanie. Przytulam się do syna, bo wiem, że w moich ramionach nic mu nie grozi i przytulam się do męża, bo w jego ramionach ja czuję się najbezpieczniej. Często przytulamy się też wszyscy razem tworząc swój mały, bezpieczny świat, w którym żadnemu z nas nic złego się nie stanie. Moim drugim sposobem na stres jest gadanie. Wiem, że ciężko jest zdjąć tę maskę, ale odkąd udało mi się rzucić ją w kąt to jestem dużo spokojniejsza. Przy bliskich niczego nie udaję, mówię otwarcie o tym co mnie martwi i… dostaję naprawdę dobre rady. Warto zdjąć maskę!

  21. Zdradź jak radzisz sobie z codziennym stresem. Co robisz, by zapewnić sobie więcej spokoju i zapanować nad lękami dotyczącymi macierzyństwa?Tak właściwie to lęków dotyczących macierzyństwa nie mam wcale. Ja po prostu wiem ,że ze wszystkim sobie poradzę, na wszystko znajdę jakieś lekarstwo. Niestety opanował mnie ogromny , nieznośny lęk, paniczny strach o zdrowie moich dzieciaków. Tyle się słyszy że wypadków wkoło, tyle śmierci , ogrom chorób, odbierających trwale zdrowie a nawet życie! Myśl ,że któraś z moich kochanych córeczek (mam trzy córeczki w wieku 9 lat, 4 lata oraz 9 miesięcy) mogłaby poważnie zachorować dręczy mnie niesłychanie! Więc chucham na nie i dmucham by rosły zdrowo. A jak się tak nad nimi ochucham i odmucham to się trochę uspokajam.
    A jak radzę sobie z codziennym stresem?. To proste.Przecież mam trzy maszyny odstresowujące. Każdy uśmiech dzieciaków, każde czułe słowo, pocałunek , czas spędzony razem, jak magiczna różdżka rozpędzają ciemne chmury. Na moim niebie znów pojawia się słońce, jest cudownie. I znika całe zło swiata!

  22. Nie oszukujmy się. Bycie mamą to wspaniałe, ale też trudne zadanie. Na początku bardzo się stresowałam i bałam się o moje dziecko. Czy nie jest mu za zimno, czy jest głodny, dlaczego płacze, czemu nie śpi. Chodziłam za nim krok w krok, kontrolowałam, tam nie idź, uważaj itp.. Chciałam być perfekcyjną matką. Po krótkim czasie takie zachowanie dało mi się we znaki. Byłam bez przerwy zmęczona, zestresowana, rozdrażniona, zniechęcona. Nie miałam w ogóle czasu dla siebie. Nic mnie nie cieszyło. Czułam się przytłoczona nadmiarem obowiązków. STOP! Tak nie można! Zaczęłam szukać w Internecie i weszłam na jakieś forum dla młodych mam. Zaczęłam czytać ich wypowiedzi i nie mogłam uwierzyć, jakbym czytała opis swojego życia. Podjęłam internetową konwersację i to właśnie one uświadomiły mi, że nie jestem robotem i też mam prawo nie radzić sobie ze wszystkim. Szczerze porozmawiałam z mamą, która bardzo mi pomogła i przejęła na siebie część obowiązków. Wreszcie miałam 2-3 wolne popołudnia w tygodniu. Nie chciałam siedzieć w domu, bo kojarzyły mi się tylko z obowiązkami i co chwila wyszukiwałam co jest jeszcze do zrobienia. Chciałam ten „cenny” czas aktywnie wykorzystać i zapisałam się na zumbę- połączenie intensywnych ćwiczeń i świetnej zabawy, miks latynoskiej muzyki i tańców z aerobikiem. Po zajęciach mam wiele energii i pozytywne emocje, a dodatkowo kształtuje się ciało i poprawia kondycję. Jakoś również inaczej spojrzałam na swoje macierzyństwo i codzienne życie. Pewnie wynikało to z rozmów z dziewczynami, które chodzą na zumbę i same też są mamami. Dały mi bardzo cenne rady, które wzięłam sobie do serca. Uświadomiły mi, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko, i nie powinnam mieć wyrzutów sumienia, że robię coś wyłącznie tylko dla siebie. Nieocenione jest też wsparcie partnera, który kiedy trzeba przytuli i wesprze dobrym słowem. Męskie, silne ramię zawsze ochroni i da oparcie. Prowadzę też kalendarz. To taki mój prywatny organizator życia, w którym zapisuję też fajne myśli, cytaty z książek, inspiracje. Również dzięki niemu uświadomiłam sobie, jakie robiłam błędy. Przez tydzień notowałam w tabeli wszystkie czynności i czas ich trwania. Zapisywałam poziom własnej energii i nastroju, co pozwoliło mi później stwierdzić godziny najwyższej efektywności. Analiza własnych zachowań bywa często druzgocąca, ale i pouczająca. Teraz kiedy jestem wypoczęta, chętniej pracuję, mam więcej pomysłów, dystans do rzeczy mniej ważnych. Nie rzucam się na każde zadanie, które przyjdzie mi do głowy, wyrzucam ze słownika słowo „powinnam”. Niedawno przeczytałam fascynującą książkę „Pochwała powolności” Carla Honore. Autor zachęca w niej do przejścia na tryb slow- spowolnienia. Jestem fanką tego pomysłu. Warto mieć każdego dnia również odrobinę spontaniczności na wypadki poza planem i uśmiech, który jest dobry na wszystko.

  23. Lęk towarzyszy wszystkim ważnym decyzjom i zmianom w moim życiu, ale właśnie to ten związany z macierzyństwem jest najsilniejszy. Zmianę pracy można odłożyć w czasie, ze zmianą mieszkania można również najprawdopodobniej poczekać, ale macierzyństwo jest wyjątkowe – nie ma przed tym ucieczki, trzeba stawić czoło tej sytuacji. Najbardziej obawiam się o zdrowie moich dzieci i swoje, obawiam się przyszłości (co będzie za 20 lat?), obawiam się wypadków komunikacyjnych, problemów ekonomicznych, kataklizmów i końca świata, którym jestem straszona w zasadzie przez całe moje życie. Zdarzają się dni, szczególnie te pochmurne i deszczowe, kiedy wszystkie te lęki spadają na mnie jednocześnie i dosłownie przytłaczają. Powalają. Zatykają dech w piersiach. Pojawia się panika. 
    I co? Generalnie nic z tego, czym jestem na co dzień straszona nigdy się nie wydarzyło. Dzieje się jedynie w mojej głowie i skołatanym sercu. I zupełnie mnie to wykańcza! Odbiera radość życia i poczucie spokoju. I przede wszystkim nie ma najmniejszego sensu. Nie znam przyszłości, nie mogę jej przewidzieć, nie wiem co się stanie, więc postanowiłam nie tracić energii i radości życia na zamartwianie się. Przez 24 godziny na dobę mamy nieustanny dostęp do wszystkich tragedii świata, a o tym co na świecie jest piękne i dobre media raczej nas nie informują, dlatego prawie wcale nie oglądam telewizji, a informacje w internecie czytam wybiórczo.
    Dużo bardziej doceniam natomiast mój dom, moją całą rodzinę i wszystkie związane z nią obowiązki. Nawet jeśli dzieci marudzą i są nieznośne. Ale są. Całe i zdrowe. I wiem, gdzie są. To daje mi poczucie niesamowitej radości. Doceniam zdrowie i staram się o nie dbać. Cieszę się, że mam najcudowniejszych rodziców na świecie, na których zawsze mogę liczyć. I cieszę się, że mogę spotkać się z siostrą i bratem i zjeść z nimi i ich rodzinami kolację i pobyć razem. Skupiam się na dniu dzisiejszym i staram się przeżyć go najlepiej jak jestem w stanie. 

  24. Witam, mam na imię Adrian i prowadzę szkolenia z pierwszej pomocy od 12 lat pracuję w pogotowiu ratunkowym widziałem opanowane matki udzielające pierwszej pomocy swoim dzieciom oraz matki które błagały mnie o pomoc..same nie podejmując czynności resuscytacyjnych. Cieszę się że świadomość rośnie w społeczeństwie. Chętnie nagram filmik lub odpowiem na pytania związane z pierwszą pomocą. prowadzę także szkolenia. pozdrawiam Adrian

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *