Krótki urlop na Węgrzech – co zobaczyć, gdzie być i ile to kosztuje

Mieliśmy plan by wybrać się na majówkę na Mazury. Pod namiot. I już mieliśmy opracowane trasy i pomysły, gdy pewnego dnia zaproponowałam Jackowi: „A może pojedziemy na Węgry?”. Udało mi się przekonać go tym, że z Lublina mamy podobną odległość do pokonania, co na Mazury, a z pewnością trafimy na lepszą pogodę. I tak było! Przekonaj się gdzie byliśmy, co jedliśmy i ile zapłaciliśmy za kilka dni na węgierskiej ziemi. Nie udałoby nam się odwiedzić tak ciekawych miejsc, gdyby nie obserwujący mój profil na Facebooku i Instagramie. To oni podpowiedzieli nam masę pomysłów!

Punkt 1: Gdzie by tu pojechać? Może Hajduszoboszlo!

Jak już wiesz, plan był zupełnie inny, a nagle okazało się, że jedziemy w ciemno. Za to mieliśmy namiot, śpiwory i samochód spakowany po dach, wszystko upchane niczym klocki w Tetrisie, a mimo to dzieci nadal znosiły kolejne zabawki, bez których nie dałyby rady obejść się przez kilka dni!

pakowanie auta z dziećmi

Po długich negocjacjach, pakowaniu i wyciąganiu rzeczy z samochodu, udało nam się w końcu wyruszyć! O godzinie 12. Na Camping dojechaliśmy po godzinie 21. Udało nam się na szybko znaleźć wolne miejsce, rozbić namiot i położyć się spać. Kolejnego dnia przywitało nas słońce i temperatura powietrza powyżej 30 stopni. Nie musieliśmy szukać krytych basenów, te na powietrzu doskonale nadawały się na tą pogodę!

Camping był zaraz obok basenów, a wejściówki mieliśmy wliczone w cenę noclegu. Całe dnie spędzaliśmy w wodzie. Na szczęście na terenie Hungaro Spa jest wiele restauracji z naprawdę smacznymi i niedrogimi daniami.

hajduszoboszlo węgry

hajduszoboszlo z dziećmi

camping z dziećmi

Punkt 2: Co dalej? Czyli czas zmienić miejsce!

Mam taką wadę, a może zaletę, że na wakacjach długo nie usiedzę w jednym miejscu. Szukałam zmiany, bo ileż można leżeć w tym samym basenie! Myślałam o Budapeszcie czy Balatonie, bo to właśnie te atrakcje kojarzyły mi się z Węgrami. Postanowiłam jednak podpytać na FB i IN. Jakie było moje zdziwienie, gdy dostałam wiele podpowiedzi o zupełnie innych kierunkach!

Na pierwszy ogień wzięliśmy Groty Termalne w Miszkolcu. Cudowne, klimatyczne miejsce. Wchodzisz do wody i pływasz w solnych grotach. Buszujesz po korytarzach w poszukiwaniu ukrytych basenów. A baseny są przeróżne: z biczami wodnymi, z grą świateł, z podświetlaną drogą mleczną na suficie. Po prostu jedno wielkie „wow”!

Kilka wskazówek związanych z tym miejscem: bilet wykupujesz na 4 godziny. Warto zaopatrzyć się w kanapki, bo na miejscu barek nie wygląda zachęcająco, a kolejka do niego w godzinach szczytu ciągnie się w nieskończoność (tym samym tracisz mnóstwo czasu z tych 4 wyznaczonych godzin).

miszkolc termy

baseny termalne miszkolc

gdzie pojechać węgry z dziećmi

Punkt 3: Jedziemy dalej! W krainie wina.

Kolejne polecane miejsce to miejscowość Eger. Bardzo klimatyczne miejsce pełne zabytków, z cudownym rynkiem i wąskimi uliczkami. Tutaj też znajdziesz termy, podobno ciekawe, ale przyznaję, że nie starczyło nam czasu by wejść do środka. Zamiast tego udaliśmy się do Doliny Pięknej Pani, czyli do raju dla miłośników wina i nie tylko! Na obrzeżach Egeru znajdziecie miejsce tętniące życiem! Mnóstwo piwniczek, w których macie możliwość zakupu wina prosto z beczki. Do tego w naprawdę rewelacyjnych cenach.

Kilka wskazówek: na miejscu czeka na Was mnóstwo piwniczek. Każda inna. Każda zachęcająca. Jak w takich warunkach wybrać dobre wino? Najlepiej szukać „nieremontowanych” piwniczek, czyli takich, które na pierwszy rzut oka nie wyglądają zachęcająco i nie pachnie w nich najlepiej – to piwnice, w których powstaje wino wg starych receptur, a nie robione pod turystów. Spotkaliśmy na swojej drodze właściciela jednego z zakopiańskich pensjonatów, który przyjeżdża specjalnie tutaj by kupić wina. Myślę, że warto. Nie jest drogo, a każdy miłośnik czy to wytrawnego czy też słodkiego wina znajdzie tu coś dla siebie. My polecamy piwniczki z numerami: 12, 17 i 36.

eger węgry

eger węgry

eger z dziećmi

czy warto pojechać do egeru

Punkt 4: Kilka słów o tutejszej kuchni

Jeśli martwisz się jak Twoje dzieci odnajdą się w tutejszych smakach to powiem Ci na przykładzie moich, że dużo lepiej jak w domu! Chłopcy zjadali pełne porcje obiadowe (dla dorosłych!). Posmakował im bogracz z tutejszą kaszą, grillowane mięsa, a nawet golonka!

Wiele osób polecało mi langosza. To taki placek drożdżowy smażony na głębokim tłuszczu. Można go jeść samego lub z dodatkami. Damian stał się jego miłośnikiem i odkąd wróciliśmy bezskutecznie szuka go w restauracjach.

Wprawdzie Bernard w jednym z komentarzy polecał mi kogucie jądra, ale nie odważyłam się ich spróbować. Może innym razem. Ku mojemu rozczarowaniu, nigdzie nie znalazłam też kołaczy.

A jak wygląda węgierska kuchnia cenowo? Taniej jak w Polsce. Obiad dla czterech osób kosztował nas od 4000 do 7000 Forintów, w przeliczeniu na złotówki 50-100 zł za całą czwórkę.

węgry z dziećmi

Punkt 5: Czas wracać do domu! Czyli o tym czego nie zwiedziliśmy.

Czas nas niestety gonił. I mimo że bardzo chcieliśmy zostać dłużej, zmuszeni byliśmy wracać do Polski. Zostawiam Ci jednak ściągawkę z miejscami, które wg czytelników warto odwiedzić. Mam nadzieję, że uda nam się kolejnym razem:

  • Debreczyn wraz z Aquaparkiem

  • Akwaria w Poroszlo

  • Miszkolc – nie tylko kąpielisko w jaskiniach, ale i gorące źródła

  • Heviz – największe w Europie jezioro termalne

  • Nyiregyhaza Zoo

  • Muzeum Skamieniałości i Muzeum Narodowe w Budapeszcie

  • Puszta

  • Gyomaendrod

  • Bogacs

  • Egerszalok

Z pewnością ta lista, przyda nam się jeszcze nie raz! Jeśli uważasz, że należy dopisać coś do listy, skrobnij komentarz 🙂

gdzie pojechać na węgry z dziećmi

Punkt 6: Ach ten język i inne ukryte wady Węgier

Jadąc na Węgry obawiałam się jednego: jak my sobie damy radę z barierą językową?! Powiem Ci, że nie mieliśmy najmniejszego problemu, a z większością mieszkańców rozmawialiśmy po … polsku! Czasem z dodatkiem pokazywania czy lekkich kalambur, ale o wiele łatwiej nas rozumieli niż gdy używaliśmy angielskiego. Na miejscu jest tak dużo turystów z naszego kraju, że sprzedawcy mimowolnie podłapali już nasze zwroty.

Jednak nie byłoby tak pięknie, gdyby nie drobne minusy. Właściwie jeden. Wracając już do domu zatrzymaliśmy się w przydrożnej restauracji. Na jedzenie nie mam co narzekać, jednak rachunek został zawyżony o „opłatę za serwis” w wysokości 750 Forintów. Niby dla nas niewiele, ale za tą kwotę możesz kupić obiad czy porcję dania dziecięcego. Wolałabym samodzielnie zostawić napiwek niż spotkać się z taką wymuszoną sytuacją.

Co jeszcze mnie zaskoczyło? Zachowanie naszych rodaczek na Campingu. Niestety kobiety niczym lwice walczą o miejsce, a jak już dorwą się do zlewu z lustrem, spędzają tam czas na dokładnym makijażu czy suszeniu i układaniu włosów na szczotkę. Zapomnij o myciu rąk po wyjściu z toalety, a do mycia zębów najlepiej zaopatrz się w butelkę wody do płukania, bo niestety nie tak łatwo dostać się do zlewu.

czy warto pojechać z dziećmi na węgry

Punkt 7: Czas na koszty. Czyli ile nas to wszystko kosztowało.

Na Węgrzech spędziliśmy 3 dni i 4 noce. Poniżej zestawienie naszych wydatków (dla czteroosobowej rodziny):

  • 3 noce na Campingu w Hajduszoboszlo z wejściem na baseny:

    33000 HUF = ok. 450 zł

1 noc na Campingu w Egerze:

4500 HUF = ok. 60 zł

wejście na baseny w Miszkolcu

5400 HUF = ok. 75 zł

wyżywienie i inne zakupy na 4 dni (restauracja, sklep + lody, dużo lodów):

ok. 54000 HUF = ok. 700 zł

wina zakupione w Egerze

6200 HUF = ok. 85 zł

w sumie: 103100 HUF = ok. 1370 zł

Nie wliczam paliwa, bo tankując w Polsce spokojnie dojechaliśmy na miejsce i z powrotem.

Punkt 8: Nasze wrażenia. Czy wrócimy jeszcze na Węgry?

Nie ma co się zastanawiać. Oczywiście, że jeszcze nieraz pojedziemy na Węgry! Chłopcy powiedzieli, że to były ich najlepsze wakacje. Nie mam nic więcej do dodania 🙂

biwak z dziećmi na węgrzech

Może Ci się przydać:

Reklama:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *