Moje dziecko było na bakier z ortografią … ale już mu przeszło!

Do tej pory cierpliwie znosiłam to, że mój syn z dyktand dostawał jedynki, w porywach do dwójek. Ćwiczyłam z nim, tłumaczyłam zasady. I nic. Jak grochem o ścianę. Byłam przekonana, że ma dysortografię. Nie było siły na jego błędy. Gdy wzięłam do ręki kolejny jego zeszyt i zobaczyłam, że wyraz „żółw” napisał przez „rz”, „u” i jeszcze „f”, postanowiłam ostatni raz spróbować coś z tym zrobić! Podjęłam ostateczną walkę z bykami. Jednak nie siłą. Musiałam do nich podejść z pomysłem. Tak, aby ośmiolatek nie zniechęcił się po raz kolejny. Problem w tym, że niełatwo sprawić, aby nauka ortografii i zasad pisania stała się dobrą zabawą. Myślałam, szukałam, aż znalazłam kilka książek i gier, które okazały się idealne na początek! Powiedziałam sobie, że jeśli to nie pomoże, nie pozostaje nam nic innego, jak udać się do poradni po odpowiednie orzeczenie. I wiesz co się okazało? Że mój syn wcale go nie potrzebuje. On po prostu nie lubił ortografii i nie chciał jej ćwiczyć!

jak nauczyć dziecko ortografii

Trzeba przyznać, że ortografia jest nauką trudną! Należy zapamiętać zasady, wyjątki, a do tego wiedzieć kiedy je stosować. Jeśli dziecko z pierwszych dyktand dostaje słabe oceny, o wiele trudniej jest zachęcić je do nauki. Tak też było z moim synem. Wystarczyło, że przeczytał tytuł książki jaką mu kupiłam „Księga ortografii” i już był na „nie”. Zarzekał się, że nie będzie tego czytał, bo to na pewno jest nudne. Nie chciał też, abym ja mu czytała. Dlatego zaczęłam czytać na głos dla własnej przyjemności. Chłopcy byli w tym samym pokoju, więc mimowolnie treść trafiała do ich uszu. Po kilku pierwszych zdaniach, dołączyli do mnie. To chyba najlepszy dowód na to, że ta książka nie jest tak nudna, jak by się w pierwszej chwili wydawało.

„Księga ortografii Lamelii Szczęśliwej” Joanna Krzyżanek

Już od pierwszych stron książka przyciąga zabawnymi dialogami. Tytułowa Lamelia to szcześliwa emerytka, miłośniczka ortografii, która uwielbia wszystkich pouczać. Pewnego dnia odwiedzają ją dzieci sąsiadów, które proszą, żeby nauczyła ich ortografii. Tu następuje moment, w którym moi chłopcy zaczęli coraz uważniej słuchać, bo Lamelia wcale nie miała ochoty nikogo uczyć. Zamiast tego postanowiła dokończyć śniadanie, podlać koperek i pohuśtać się na hamaku. Ostatecznie jednak zmieniła zdanie i rozpoczęła naukę. Lekcja po lekcji opowiadała historie, podawała przykłady i uczyła reguł, a my razem z nią! Codziennie czytaliśmy po jednym rozdziale.

„Księgę ortografii Lamelii Szczęśliwej” możesz kupić np. tutaj:

 księga ortografii lamelii szczęśliwej

Zostawiam Ci kilka zdjęć ze środka książki, abyś wiedziała czego się spodziewać w środku:

nauka ortografii

 

ortografia lamelia szczęśliwa

lamelia szczęśliwa

„Ortografia – twardy orzech, ale każdy zgryźć go może” Eliza Piotrowska

Kiedy przerobiliśmy konkretny temat z Lamelią, na przykład wszystkie reguły pisania „u”. Podsuwałam Krzysiowi kolejną książkę. Tym razem z zadaniami i wierszami. W ten sposób utrwalaliśmy znajomość reguł w przyjemny sposób, bo przez czytanie krótkich wierszyków i wypełnianie szybkich zadań, głównie krzyżówek. Książkę „Ortografia – twardy orzech, ale każdy zgryźć go może” możesz kupić tutaj:

ortografia twardy orzech

Zobacz jak wyglądają przykładowe strony:

ćwiczenia z ortografii

jak się uczyć ortografii

wiersze ortograficzne dla dzieci

„Heca w kurniku” Monika Hałucha

Po takiej dawce reguł, widziałam, że młodemu rozświetla się umysł. Może nie stał się od razu prymusem, ale było widać postępy. Należało jeszcze trochę poćwiczyć. Jeśli zadałabym mu do napisania dyktando, mógłby się obrazić. Dlatego zakupiłam jeszcze jedną książkę. Tym razem z zabawami ortograficznymi: krzyżówkami, labiryntami i kolorowankami. Proste, szybki, łatwe i niedrogie. „Hecę w kurniku” znajdziesz np. tutaj.

heca w kurniku

 

łamigłówki ortograficzne

 

ortografia dla dzieci

 

zabawy ortograficzne

Nie myśl, że jedyne co zrobiłam to zaciągnęłam moje dzieci do książek. Co najśmieszniejsze (ku ich zdumieniu) bardzo ciekawych książek! Sięgnęłam również po nowsze technologie. Skoro moje dzieci spędzają tyle czasu przy tablecie i moim telefonie to niech chociaż coś dobrego z tego wyniknie. Ściągnęłam kilka aplikacji, wypełnionych zadaniami ortograficznymi. Zerknij, może i Tobie się przydadzą!

Gram w ortografię

Wydałam niespełna 4 złote, a wszystko po to, by moi chłopcy mogli stać się mistrzami ortografii i zdobyć puchar. Zadania są różnego typu: należy dopasować nazwy zwierząt, połączyć wyrazy z odpowiednią literą czy znaleźć je w wykreślance. Stopień trudności oceniam na bardzo łatwy.

ortografia gra

gry komputerowe ortografia

Ortografia dla dzieci

Ćwiczenia, sprawdziany i dyktanda to wszystko znajdziesz w kolejnej aplikacji. Zacznij od wersji „demo”, a gdy spodoba się dzieciom, możecie kupić pełną grę za coś około 4 zł.

  gra dyktando

Ortografia polska

Na koniec bezpłatna aplikacja, w której po prawidłowym dopasowaniu litery odsłaniamy część obrazka.

gra ortografia

gra nauka ortografii

Niewiele gier udało mi się znaleźć, dlatego jeśli znasz jakąś ciekawą aplikację przy, której można ćwiczyć ortografię, koniecznie daj mi znać!

Pewnie pomyślisz, że po takiej dawce wiedzy i nauki przez zabawę, mój syn stał się mistrzem ortografii, a z dyktand wraca z piątkami. Niestety, aż tak dobrze nie poszło. Ale znacznie poprawił oceny i już wie jak napisać „żółw”. Inne wyrazy, nadal ćwiczymy 🙂

Jak widzisz łatwo jest przykleić dziecku „łatkę”. Coraz częściej tłumaczymy błędy naszych dzieci dysgrafią czy dysortografią. Faktem jest, że w większości przypadków tak może być, wtedy należy udać się do poradni w celu sprawdzenia. Ale zanim to zrobisz, spróbuj pokazać swojemu dziecku inne formy nauki, poprzez książki, gry planszowe, komputerowe czy ciekawe aplikacje. Może okazać się, że Twój syn czy córka, po prostu nie zdążyli się jeszcze polubić z ortografią.

Reklama:

6 komentarze/y w poście “Moje dziecko było na bakier z ortografią … ale już mu przeszło!

  1. Jak dobrze wiedzieć, że nie tylko mój syn ma problemy z ortografią.. 1 i 2 non stop! Ja jestem „ortograficznie zboczona” i nawet mąż czasami pyta „przez jakie u/ó” 😀 więc chciałam, żeby i moje dziecko miało pojęcie. Zaczęliśmy zabawę w szkołę. Weszłam do pokoju, nałożyłam okulary, przywitałam się z „dziećmi w klasie”, zapoznałam z zasadami pisowni i zrobiliśmy na końcu dyktando. Młody (9lat) był zadowolony, bawiła Go rola mamy-nauczycielki, i co najważniejsze przyniósł pierwszą 4 ! Aaahh co za święto urządziliśmy! Popcorn, bajka i cola 😀 Chętnie wspomożemy się książką jaką proponujesz! Idealne uzupełnienie do Naszych „lekcji” 😉 Pozdrawiam

    • Super pomysł, muszę wypróbować! 🙂 Tym bardziej, że jak piszesz skończyło się 4 🙂 I brawo za urządzenie święta – trzeba zauważać i nagradzać wszelkie postępy! Ile to razy marudzimy na słabe oceny, a nie potrafimy równie mocno cieszyć się z tych dobrych! 🙂

  2. Dziękuję za pomocny artykuł. Co prawda ortografia dopiero przed nami, ale już szukam na nią ciekawych pomysłów. Dobrze że trafiłam na tą stronę :).

    • Bardzo się cieszę! 🙂 Przerabiałam Lamelię z Krzysiem, ale i z Damiankiem. Młodszy też jeszcze nie ma ortografii, ale myślę, że taka wiedza mu nie zaszkodzi, a może akurat coś zapamięta 😛 W komentarzach na FB widzę, że kilka osób poleca również „Ortografię na wesoło”, myślę, że warto zerknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *