Smoki, krasnale, Święty Mikołaj i Wróżka Zębuszka – czy warto opowiadać bajki dzieciom?

Dawno, dawno temu za siedmioma górami, za gęstymi lasami, za rzeczką, w sześciopiętrowym bloku mieszkała mała dziewczynka, która uwielbiała słuchać bajek. Słuchała codziennie, bo barwne opowieści babci o dzielnych niedźwiadkach, pracowitych świnkach czy pomysłowych kotach, nie tylko były pomysłem na nudę, ale pomagały jej zrozumieć otaczający ją świat. Dziewczynka wyrosła, stała się kobietą, ale jej miłość do bajek nie wygasła. Teraz co wieczór wraca do bajek, wymyśla je lub czyta z książek na specjalne życzenie swoich synów. Bo dobrze wie, że opowieści są tak samo ważne w rozwoju dziecka, jak bieganie czy zabawa.

po co dzieciom bajki

Dawno, dawno temu …

Cofnijmy się do czasów Twojej młodości. Czy pamiętasz wieczorne opowieści, które z grubej książki Andersena czy Braci Grimm czytała Ci mama, tata czy może babcia? Pamiętasz jak krok po kroku zagłębiałaś się w ten świat? Wychodziłaś na spacer leśną ścieżką z koszykiem pełnym łakoci, a może otwierałaś drzwi staruszce z czerwonym, soczystym jabłkiem. Uczyłaś się przy tym, że nie wolno wpuszczać do domu obcych osób, że nie każdy spotkany na drodze wilk jest przyjazny, i że bycie uczciwym i pracowitym procentuje. Twoja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Zasypiałaś mając w głowie opowieść z morałem, w której mimo przeciwności losu, dobro zawsze triumfowało. Twoi rodzice nie mieli dostępu do tak dużej oferty bajek, jaka dzisiaj jest na rynku. Nie szukali też ich w internecie. Ale jestem pewna, że znasz klasykę tak samo jak ja.

Po co komu bajki?

Pamiętasz jak identyfikowałaś się z ulubionym smerfem, tygryskiem, wróżką czy Piotrusiem Panem? Dzieci razem z bohaterami przeżywają przygody i oswajają emocje, te dobre, ale również te złe. Najmłodsi często nie rozumieją otaczającego ich świata. Nie mogą zrozumieć, dlaczego ktoś raz krzyczy, a raz przytula. Nie radzą sobie również z własną agresją, złością na rodziców czy kolegów. Dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć wprost o tym, co czują, ale świetnie rozumieją metafory. Opowiadając bajkę podajesz im to wszystko w bezpiecznej formie. Historia nie dzieję się tu i teraz, tylko dawno temu i hen daleko. A każda bajka, co by się w niej nie działo, kończy się szczęśliwie.

Smoki, krasnale, Święty Mikołaj i Wróżka Zębuszka

Jakiś czas temu, mój syn wrócił okropnie smutny ze szkoły Na lekcji religii dowiedział się, że Wróżka Zębuszka nie istnieje, że to tylko wymysł dorosłych, a co najgorsze wierzyć w nią to ciężki grzech, zgodnie z przykazaniami. Podzieliłam się swoimi wątpliwościami na Fan Pagu, pojawiło się kilka głosów, w których zszokowani rodzice pytali po co w ogóle wpajam dzieciom takie opowieści: Wróżka Zębuszka, Święty Mikołaj i zwierzęta mówiące ludzkim głosem – po co to komu? – pytali. Jak myślisz na co lepiej zareaguje Twoje dziecko, na opowieść o złym panu, który może mu zrobić krzywdę czy o wilku, który zaczepia Czerwonego Kapturka? Ja wybieram drugą opcję, aby uniknąć koszmarów i lęków, ale jednocześnie nauczyć, że nie każdej napotkanej osobie można ufać. Na dodatek każda bajka ma szczęśliwe zakończenie. Wiesz po co? Aby dziecko oswoiło się z lękiem i miało nadzieję, że w życiu, tak jak w bajce, wszystko kończy się szczęśliwie. Bajki pomagają poradzić sobie z lękami, relaksują, wyciszają, pozwalają oswoić nowe sytuacje i budują poczucie własnych wartości. W końcu Jaś i Małgosia byli dziećmi, a przechytrzyli Babę Jagę, a Szewczyk Dratewka pomysłem poradził sobie ze smokiem, którego nie mogli pokonać najsilniejsi rycerze. A wspomnienie Świętego Mikołaja, krasnoludków, które sprzątały nocą dom czy wróżki, która przychodzi w nocy i wymienia mleczaka na monetę są bardzo miłym etapem dzieciństwa.

Gdy moje dzieci się kłócą, opowiadam im bajkę

Będąc mamą dwójki dzieci, czasami czuję się jak sędzia ringowy. Chłopaki kłócą się na potęgę. Przeszkadza im, gdy któryś trzyma nogi nie po swojej stronie łóżka lub w samochodzie patrzy nie w swoje okno W takich chwilach mam dwa wyjścia: mogę udawać, że ich nie słyszę, aż sami przestaną lub opowiadam bajkę. Zwykły moralniak nie wystarczy (jednym uchem wchodzi, a drugim wychodzi). Trzeba wyciągnąć większy kaliber!. Przedstawiam sytuację w wersji dawno temu, był sobie mały miś, który nie najlepiej traktował mieszkającego obok zajączka. Chłopaki uspokajają się i wsłuchują w opowieść. Nie zawsze to działa, ale w zdecydowanej większości przypadków sprawdza się o niebo lepiej od klasycznych tłumaczeń.

Jeśli masz problem z dzieckiem, spróbuj opowiedzieć mu bajkę

Nie bój się opowiadać dzieciom bajki. Jeśli masz z tym problem, w księgarniach znajdziesz całą masę książek. Gdy moi chłopcy byli jeszcze przedszkolakami regularnie zaczytywaliśmy się w przygodach Franklina. Sympatyczny żółwik nie raz pomagał nam oswoić wiele problemów. Moja ulubiona książka to „Franklin się gniewa”, w której żółw obraził się na kolegów, bo nie chcieli bawić się w wymyślane przez niego zabawy, ale na szczęście doszedł do tego, że warto posłuchać pomysłów innych. Szkoda czasu na kłótnie gdy można się razem bawić! Chłopcy dorośli do poważniejszych lektur, ale jak się ostatnio przekonałam opowieści jeszcze działają. W czasie porządków natknęliśmy się na „Franklin i bałagan”. Po wysłuchaniu bajki, chłopcy zabrali się do pracy i odnaleźli naprawdę sporo „od dawna zaginionych” zabawek. Także Franklina mogę polecić z czystym sumieniem! A z moich informacji wynika, że właśnie wychodzi nowa seria przygód żółwika. Od 1 czerwca możecie nabyć w kioskach i na stronie literia.pl I tom w cenie 4,99 zł. Kolejny numer ukaże się 14 czerwca i będzie kosztował 11,99 zł. Łącznie seria ma liczyć 28 książeczek.

Bajki pełnią rolę terapeutyczną, uczą i pomagają rozwiązywać problemy. Moim zdaniem to najlepsza forma tłumaczenia dzieciom świata. I choć zapewne pojawi się nie jeden głos, że po co opowiadać dzieciom głupoty o gadających zwierzętach, czarodziejskich wróżkach czy Świętym Mikołaju, który rozdaje prezenty, to ja i tak uważam, że warto. To dużo łatwiejszy i przyjemniejszy sposób niż klasyczne opowieści z własnych czasów. Dla mnie dużo przystępniej brzmi opowieść zaczynająca się od „dawno, dawno temu…” niż „gdy byłam w Twoim wieku …”.

Na koniec pozwól, że opowiem Ci bajkę! W odległej krainie żyła sobie mała, słodka panda. Lubiła ona układać kompozycje z liści eukaliptusa. Robiła ich wiele. Rzeźby cieszyły oczy innych zwierząt, lubiły oglądać jej nowe pomysły. Z chęcią zaglądały w miejsca, w których panda pozostawiała swoje kompozycje. Jednak zwierzęta pewnego dnia odkryły, że rzeźby pandy zniknęły. Nic nowego nie powstało. Zwierzakom było bardzo smutno, bo lubiły twórczość małej pandy. Mała panda z czasem zajęła się zwykłymi powszednimi rzeczami, porzuciła swoją pasję, myśląc, że jest nikomu niepotrzebna. Nikt nigdy nie powiedział jej, że jej kompozycje są ładne. Dlatego jeśli kiedyś spotkasz małą pandę, szepnij jej na ucho, że to co robi jest dobre. A gdy czasem wejdziesz na jakiś blog i zobaczysz tam coś ciekawego, poświęć tę chwilę i skrobnij chociaż krótki komentarz. Zanim zamkniesz okno przeglądarki, pomyśl sobie, że gdzieś na świecie jakieś pandzie może być bardzo smutno.

mama w domu

mama w domu blog

Reklama:

9 komentarze/y w poście “Smoki, krasnale, Święty Mikołaj i Wróżka Zębuszka – czy warto opowiadać bajki dzieciom?

  1. Dzień dobry
    Super bajka na wielką nudę i jak nie można nic robić, a przepis na lody jeszcze nie sprawdzony bo brakuje mi jednej ręki jak będzie sprawna to na pewno zrobię.

  2. Moje chłopaki również lubią Franklina i uważam, że są to świetne ksiażeczki, które pomagają dzieciom oswoić czy zrozumieć różne sytuacje z życia. Podobnie (a nawet bardziej) zachwyca mnie seria Mądra Mysz. Bardzo lubię czytać z chłopakami bajki terapeutyczne, np. ‚Bajkoterapia’, bo dają świetny początek do rozmowy z dzieckiem na ważne tematy. A inaczej dziecko słucha bajki np. o Dominiku, który uczy pieska, czego w domu nie wolno robić (G. Kasdepke ‚Ostrożnie’), niż wygłaszanego przez rodzica wykładu pełnego zakazów.

  3. Książki są dla mnie wielką wartością, córka też bardzo je sobie ceni. Nie umiem opowiadać bajek z głowy więc dużo czytamy. Bardzo to lubimy. Sięgam po takie pozycje, które nie są pełne łatek, stereotypów, ocen. A te wyglądają bardzo ciekawie i myślę, że zainteresowałyby by moje dziecko.

  4. Bajki są cudowne, nie tylko dla dzieci – także ja często po nie sięgam szukając inspiracji, zarówno w wersji do czytania jak i ekranizacje np Disneya 🙂 Franklina znam, mój brat na nim dorastał, bardzo pozytywna bajeczka…
    Pandzioszce nie tylko szepnę ale też ja uściskam 😀

  5. Popieram 🙂 Przed ciążą prowadziłam zajęcia z biblioterapii z najmłodszymi dziećmi i bajki naprawdę mają olbrzymi wpływ na rozwój emocjonalny maluchów. Odwrażliwiają je na trudne sytuacje, zaczynają lepiej rozumieć otaczający je świat i potrafią nazwać uczucia, emocje. Zalet bajek są tysiące, długo pisać! 🙂 Cieszę się, że zwróciłaś na to uwagę. Ściskam!

  6. Uściski dla pandy!!! Myślę, ze sporo „zwierzątek” z zainteresowaniem ogląda jej „rzeźby”, a nawet próbuje tworzyć podobne …. tylko gorzej z tym pisaniem 🙂

  7. Bajki z morałem, historyjki, opowiadania – super sprawa, rozwija wyobraźnię i pomaga radzić sobie z życiem. Kity typu wróżka zębuszka lub Mikołaj – ja jestem na nie. Prędzej czy później dziecko dowiaduje się prawdy i zostaje z poczuciem krzywdy i przekonaniem, że rodzic nie jest żadnym autorytetem i kłamie. Metafory – super. Kłamstwa – nigdy. Grunt to równowaga i rozsądek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *