Dwa błędy, które popełniałam wyruszając z dziećmi samochodem.

Kolega pracujący w salonie samochodowym zawsze ze śmiechem opowiada mi, że najgorszym klientem są matki. Znane są z tego, że wręcz przesadnie dbają o bezpieczeństwo swoich dzieci. Sama jestem tego dobrym przykładem, bo gdy zaczynaliśmy swoją przygodę z off-roadem, chciałam swoje dzieci zapakować nie tylko do fotelików z najwyższym atestem, ale najchętniej zbudować im klatkę bezpieczeństwa, niczym w rajdowych autach. Nie mniej jednak zawsze pamiętam o tym by zapinać pasy. To podstawa! A o czym jeszcze powinnaś wiedzieć zanim wyruszyć, czy to w krótką podróż do sklepu i z powrotem, czy też na weekend nad morzem czy w górach?

jak wybrać fotelik

Są dwie ważne sprawy, na które nie zwracałam uwagi

Gdyby nie to, że kilka dni temu mieliśmy dosyć poważną kolizję, nie wiedziałabym jak ważne są szczegóły. Zacznijmy jednak od początku. Wiele godzin spędziłam na poszukiwaniu najlepszych fotelików. Oglądałam testy zderzeniowe, czytałam opinie, przepatrywałam wszystkie możliwe fora internetowe. W końcu wypadek może zdarzyć się wszędzie, a my nie tylko pokonujemy setki kilometrów by dojechać na rajdy, ale również jeździmy po terenach, na których nie zawsze jest bezpiecznie (chociaż nie przesadzajmy, rodzinny off-road nie jest tak straszny, jak się niektórym wydaje, ale o tym napiszę Ci innym razem). Grunt, że zdecydowałam się na fotelik, który w moim odczuciu jest naprawdę świetny. I co do fotelika nie mam żadnych zastrzeżeń, ale za to popełniłam inny błąd.

Moi chłopcy często zamieniają się miejscami. Dla naszej wygody, foteliki ustawione są na taką samą wysokość. Damian jest tylko o kilka centymetrów niższy od Krzysia, ale to właśnie te centymetry spowodowały, że zagłówek fotelika był za wysoko. Wystarczyło kilka sekund, może minuta na dostosowanie fotelika, a oszczędziłabym mu bólu. Damian oprócz siniaków, od pasa, który zadziałał prawidłowo, miał bolącą i dosyć sporą szramę na szyi. Mógł tego uniknąć, gdybym tylko przed wyruszeniem, sprawdziła czy jego pas układa się prawidłowo. Dlatego pamiętaj, zawsze zanim ruszysz, sprawdź czy pas jest dobrze ułożony, czy nie jest za wysoko i nie zahacza o szyję. Sprawdź również czy jest dobrze napięty. Takie drobnostki naprawdę mają znaczenie.

O drugiej ważnej rzeczy mam nadzieję, że dobrze wiesz, ale mimo wszystko powtórzę: sprawdź czy w Twoim aucie zbędne rzeczy nie leżą na siedzeniach lub na podłodze. W samochodach, w których przewożone są dzieci, często pojawiają się zabawki, butelki z wodą i cała masa niepotrzebnych gadżetów. Tak, też mam ten problem! Ciężko utrzymać porządek, a przecież wszystko jest niezbędne! Jadąc na wakacje, nie będę się co chwilę zatrzymywać, aby wyciągnąć z bagażnika „bardzo potrzebną” figurkę Lorda Vadera, książeczki do kolorowania i paczkę kredek! Pamiętaj jednak, że w razie wypadku, nawet niepozorna butelka z wodą, uderza z ogromną siłą! Zawsze pilnuj, aby wszystkie „przydasie”, po użyciu lądowały w organizerze, schowku, czy innej dobrze zabezpieczonej przestrzeni!

Nigdy nie popełniaj tego błędu!

Opowiedziałam Ci już o błędach, które popełniałam, ale nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym, do którego nigdy nie dopuszczę. Błąd, który niestety często popełniają rodzice niemowlaków. Dzieci są różne, niektóre uwielbiają jazdę samochodem i zasypiają w chwilę po ruszeniu, a inne krzyczą, płaczą i wierzgają nogami, gdy tylko usłyszą dźwięk otwieranych drzwi auta. Często rodzice nie mogący uspokoić walczącego maluszka, wyciągają go z fotelika i sadzają na swoich kolanach. Moi znajomi też tak robili. I wszystko było dobrze. Do czasu. Pewnego razu wracali z niemowlakiem z wesela. Do domu zostało im już zaledwie kilkanaście minut drogi. Dziecko było głodne, oni zmęczeni. Nie zatrzymali się na karmienie. Mama karmiła maluszka podczas jazdy trzymając go na rękach. Zza rogu wyjechał inny samochód. Dziecko nie miało żadnych szans.

Większość ludzi jadąc samochodem zawsze się spieszy. Chcę szybciej wrócić do domu. Chcą już dojechać na wakacje. Chcą jak najszybciej odebrać dziecko z przedszkola. Powodów jest wiele. Pamiętaj jednak, że czasem lepiej spóźnić się o te kilka minut, niż całe życie żałować, że nie dopilnowaliśmy tego co najważniejsze.


Dodane po publikacji: Cieszę się, że temat spodobał się części osób. Czasami, gdy mam dodać tekst, w którym nie ma DIY, zastanawiam się jak będzie przyjęty i czy kogokolwiek zainteresuje. Dlatego będzie mi bardzo miło, jeśli poświęcisz chwilę i dodasz komentarz, w którym napiszesz choćby jedno zdanie czy tekst jest OK czy szukasz u mnie czegoś innego. Aneta na Fan Page, dodała bardzo ważny komentarz, o którym właściwie nie pomyślałam, bo moi chłopcy już wyrośli, ale pamiętajcie, że najbezpieczniej jest wozić dzieci tyłem do kierunku jazdy! A jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, uwagi, coś chcielibyście dodać piszcie poniżej 🙂

A wracając do tematu bezpieczeństwa, najchętniej woziłabym moje dzieci Monster Truckiem. Wtedy nie straszni mi inni kierowcy. Zatem jeśli takie auta zostaną dopuszczone do użytku, uroczyście obiecuję zdobyć wreszcie prawo jazdy!

monster truck

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklama:

7 komentarze/y w poście “Dwa błędy, które popełniałam wyruszając z dziećmi samochodem.

  1. Mamo w domu, dobrze, że o tym piszesz! Dla mnie zmorą jest pytanie mojego syna o zmianę fotelika na podstawkę, bo jego koledzy tak jeżdżą, a ja nie uważam, żeby siedmiolatek był bezpieczny na samej podstawce.

  2. Bardzo ważny i mądry tekst. Czasami spiesząc się zapominamy właśnie o podstawach takich jak zmiana wysokości zagłówka czy o zgrozo prawidłowe zamontowanie fotelika. I powiem Ci, że ja również najchętniej woziłabym mojego synka w klatce ochronnej 😀

  3. Oszczędzanie na fotelikach – nagminne…
    Ja często widzę bardzo luźno zapięte pasy, jakby rodzice w ogóle nie dociągali ich na maxa tak jak trzeba. Bo dziecku niewygodnie… Zimą z kolei zapinanie na kurtkę, nie tylko dzieci, ale siebie też. W tym tygodniu zmienialiśmy fotelik starszej i na to nas uczulał kolejny raz sprzedawca – pas biodrowy ciasno ma przylegać do kolców biodrowych, żadnych płaszczy, marynarek pomiędzy, tylko niezbędna warstwa ubrania. Dzieci mają inną budowę, dlatego u nich konstrukcja pasów odciąga go na uda i tam ma ciasno przylegać płasko.Córa przejęta, że awansowała na nowy tron i dorosły pas, cały czas się upewnia, czy dobrze leży 🙂 Ale 5 lat jeździła w rwfie 🙂

    • Marta dobrze, że wspomniałaś o kolejnej ważnej sprawie, na którą rodzice w pośpiechu nie zwracają uwagi: ściąganie kuretk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *