Misja – Mama na zakupach!

Te z nas, które są szczęśliwymi posiadaczkami dzieci, dobrze wiedzą o tym, że zakupy z potomstwem to prawdziwa misja! Rozpoczynając od ulubionego „mamo, kup mi!” poprzez sprint między półkami, aż na „długo jeszcze” kończąc. Dlatego, mimo iż kobietom raczej nie wypada się do tego przyznać, zdradzę Wam dziś mój sekret. Uwaga! Nie lubię chodzić na zakupy!!! Tak, napisałam to. I nie boję się do tego przyznać! Na szczęście chodzić to nie to samo co robić zakupy! Dlatego zdradzę Wam dziś jeszcze jeden sekret! Sekret udanych zakupów! Chcecie go poznać?

mama na zakupach

Zacznę jednak od tego jakie zadania stawiałam przed sobą idąc na zakupy, czyli jak to się stało, że już nie lubię chodzić na zakupy … nawet bez dzieci!

Misja 1: Kup to, po co przyszłaś!

Udając się na zakupy, miałam w głowie konkretny plan. Dla przykładu, dajmy na to, potrzebowałam białej koszuli. A jak to się miało do rzeczywistości? Wracałam do domu z sukienką dla mnie i dwiema torebkami ubrań niezbędnych(!) moim dzieciom. Z tej misji rzadko kiedy wychodziłam zwycięsko!

Misja 2: Zrób szybkie zakupy!

Gdyby mój mąż mógł teraz coś napisać, byłyby to chyba same linijki pełne śmiechu. Słowa szybkie i zakupy nie powinny nawet stać obok siebie. Galerie handlowe są pełne różnorodnych sklepów, więc w jaki sposób miałam się zdecydować, do którego z nich wejść? A jeśli ominęłabym ten, w którym mają coś ładniejszego, tańszego czy lepszego? Tym sposobem nóżka za nóżką podążałam po metrach wyłożonych płytkami, po to, by na koniec najczęściej i tak wrócić do pierwszego sklepu, w którym byłam. Tracąc czas, zdzierając obcasy, wracałam zmęczona!

Misja 3: Nie wydaj za dużo!

Staram się mieć wydatki pod kontrolą, ale wiecie jak to jest na zakupach! Wszędzie wielkie banery promocja, wyprzedaż, nowości w ograniczonych sztukach, bo za chwilę mój rozmiar nie będzie dostępny. Przy całej tej otoczce wybranej przez marketingowców, rozpoczynając od muzyki, oświetlenia, a nawet konkretnego zapachu w sklepie, z mojego mózgu robiła się drobna papka, a wszystkie produkty z wystawy krzyczały „kup mnie, kup mnie!”. Kolejna misja kończyła się fiaskiem. Niestety.

To tylko część mojej traumy zakupowej. Do tego można jeszcze dodać zakupy w towarzystwie dzieci, które strasznie nudzą się na zakupach czy też męża, który podąża za mną z miną prawdziwego męczennika i znacząco spogląda na zegarek. Nie mówiąc już o lustrach i oświetleniu w przebieralniach, w których czułam się prawie jak miss galerii, za to w domu zastanawiałam się jak bardzo mnie zaślepiło, że kupiłam coś takiego. Też tak macie? Czy tylko ze mną jest coś nie tak?

Czas na zmiany! Zamieńmy teraz galerię handlową na wygodny fotel w domu. Dzieci posadźmy przy planszówce czy innej zajmującej zabawce. Męża wyślijmy do garażu. A same z kubkiem ulubionego napoju, zasiądźmy przed laptopem i przejdźmy tę misję od nowa!

Kupiłam to po co przyszłam!

Przeglądam strony moich ulubionych sklepów. Nie jednego, ale kilku, bo przecież nie mogę się zdecydować! Ale w każdym z nich skupiam się na dziale „koszule”. Tym sposobem dostaję to, czego potrzebuję, a przy okazji mogę przy tym oszczędzić! Ale do tej informacji wrócimy za chwilę!

Robię szybkie zakupy!

Oszczędzam nie tylko pieniądze, ale i czas. W końcu nie muszę nigdzie chodzić. Siedzę wygodnie, a zakupy przynosi mi kurier pod same drzwi. Fakt, że nie mam ich od razu, tylko najczęściej na drugi dzień, ale nie zdzieram obcasów, a zakupy trwają może pół godziny, a nie pół dnia!

Nie wydaję za dużo!

Korzystam z promocji! A wiecie jak to robię? Instaluje na swoim komputerze wtyczkę, która przypomina mi o rabatach i pokazuje promocje. Tym sposobem wchodząc na strony moich ulubionych sklepów wiem ile oszczędzę, a dodatkowo ile zostanie mi zwrócone na konto. Tak, dobrze czytacie! Po każdych wykonanych zakupach część pieniędzy do mnie wraca.

A teraz zdradzę Ci sekret, o którym pisałam na początku. Uwielbiam robić zakupy, które są szybkie, konkretne i do tego oszczędne! Zarejestrowałam się w serwisie zrabatowani.pl dzięki czemu nie tylko wiem o aktualnych promocjach w sklepach internetowych, ale również otrzymuję tzw. cashback czyli zwrot pieniędzy za zakupy. To moja ulubiona część zakupów! A jak to wygląda w praktyce? Chodźcie ze mną na zakupy!

Akurat dzisiaj nie potrzebuję koszuli, za to marzą mi się owocowe koktajle, które mogłabym pić latem na tarasie. Poszukam miksera! Loguję się na zrabatowani.pl (to bardzo ważne, aby być zalogowanym podczas zakupów, inaczej system nie naliczy premii – o której dowiecie się za chwilę). Przeglądam oferty sklepów z artykułami dla domu i widzę ciekawą ofertę w jednym z nich.

zrabatowani

Przechodzę do wybranej strony, przeglądam ofertę, porównuje produkty i wybieram. W koszyku umieszczam najlepszy według mnie mikser. Jak widzicie suma mojego zamówienia to dokładnie 295 zł.

zrabatowani.pl

Zamawiam, płacę, czekam na kuriera, a po godzinie wracam na stronę zrabatowani.pl by sprawdzić cashback. Moje konto rośnie o 20 zł. Ziarnko do ziarnka i zbierze się odpowiednia kwota do wypłaty (minimum 50 zł)! Powiększam kwotę nie tylko robiąc zakupy, ale również zapraszając znajomych do aplikacji. A zamawiać mogę wszędzie: w wolnej chwili w domu przy komputerze czy też w poczekalni u dentysty poprzez telefon komórkowy. Nie tracę już czasu i odzyskuję pieniądze.

zwrot z zakupów

Zainstalowałam wtyczkę, by nie pominąć już więcej promocji i zwrotu za zakupy. W końcu kto nie lubi gdy cześć pieniędzy wraca na jego konto! Ja lubię. I to bardzo! I wtedy jeszcze bardziej lubię robić zakupy! A Wy jak radzicie sobie z zakupami? Macie swoje sposoby na oszczędzanie? A może tak jak ja korzystacie ze zrabatowani.pl?


Cześć! Miło mi, że zajrzałaś na moją stronę! Jestem Sylwia - mama dwóch fantastycznych chłopców, miłośniczka trendu "Zrób to sam" i wyszukiwania trików ułatwiających życie (albo raczej nic nierobienie). Czytam książki prawie tak szybko, jak biegam za dziećmi, wolne chwile spędzam na spacerach szukając ciekawych kadrów.

Polub moją stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/Mamawdomu/
Zajrzyj na mój Instagram: https://www.instagram.com/mamawdomu//


Reklama:
Będzie mi miło, gdy podzielisz się tym wpisem z innymi 🙂
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Share on Google+
Google+
Pin on Pinterest
Pinterest

12 komentarze/y w poście “Misja – Mama na zakupach!

  1. Punkt #0 NIGDY NIE IDŹ NA ZAKUPY Z DZIEĆMI. Nie wiem, jak młoda to robi, ale ZAWSZE wychodzę z lizakiem, krakersami, soczkiem, penguinem, jajkiem niespodzianką, chrupkami, rurkami, lodami…
    A najbardziej wkurza mnie to, że ona i tak tego nie zje. W domu mam całe pudło lizaków, bo młoda ich nie jada (ale są kolorowe) a i ja już chyba wyrosłem ze słodyczy.

  2. Ja zakupy lubię robić tylko spożywcze i „domowe” (jakieś dekoracyjne pierdółki do domu, meble czy coś takiego). Z jakiegoś powodu to sprawia mi przyjemność. Reszta to jakiś koszmar. Jeszcze przeżyję próby kupienia butów, choć tego nie lubię, bo zbyt dużo par zazwyczaj mi się podoba. Z ciuchami natomiast cierpię strasznie, a jeszcze bardziej odkąd schudłam i noszę XS lub małe S – takich rozmiarów prawie NIGDZIE nie ma! Nawet jak już znajdę fajną S-kę, to po przymierzeniu wyglądam i tak jak w worku. Z zamawianiem wcale nie idzie lepiej, a nawet chyba gorzej. Zamówiłam sobie do szpitala koszulę nocną do karmienia – piękna, szara z czerwonym nadrukiem, na którym mama żyrafa całuje małą żyrafkę… oczywiście w rozmiarze S. Tylko, że ta S-ka na mnie wygląda jak wór po kartoflach i nawet z wielkim brzuchem wyglądam, jakbym ukradła starszej (i większej) siostrze :-/
    To jednak mniejszy problem – większy jest taki, że w stacjonarnych sklepach brakuje ubrań zwykłych, klasycznych i prostych dla kobiet. Albo są jakieś fikuśne wzorki, albo cekinki, albo kokardki czy inne cuda, które mnie przyprawiają o ataki paniki 😉
    Na temat zakupów z dziećmi wypowiem się dopiero za jakiś czas. Teraz wciąż w dwupaku 😉

    • Chica dobrze, że poruszyłaś ten temat, nawet nie miałam pojęcia, że tak krucho w sklepach z małymi rozmiarami. Ja kupuję standardowe M-ki, więc mam tylko taki problem, że wiele kobiet nosi ten rozmiar i szybko wykupują co ładniejsze rzeczy, a na wieszakach zostają właśnie tak jak piszesz brokaty, cekiny i kokardki 🙂

  3. Pewnie żadna „mama w domu” nie dostawałaby szału zakupów gdy wejdzie do galerii handlowej, gdyby mogła chodzić częściej. 😀
    Ja też robię zakupy przez Internet. Inaczej z puściłabym nas z torbami 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *