Wakacyjna wyprawa – dzień pod znakiem rozczarowań

Zdając na studiach egzamin z matematyki myślałam, że funkcje trygonometryczne nie przydadzą mi się w dorosłym życiu. A tu błąd! Dzisiaj przypominam sobie o sinusoidach, bo tak właśnie widzę naszą, dotychczas dwudniową, wyprawę – raz na górze – szczyt zadowolenia, a raz na dole – szczyt rozczarowania. A zaczęło się od pobudki w bardzo podrzędnym pensjonacie …

Sobotni poranek w Skarżysku-Kamiennej obudził nas deszczem padającym w niepierwszej czystości szyby podleśnego pensjonatu. Noc w kiepskich warunkach, z dobiegającymi zza ściany jękami, nie należała do najprzyjemniejszych. Nie zrażaliśmy się tym jednak, przygotowaliśmy szybkie śniadanie i wyruszyliśmy w dalszą podróż licząc na kolejny dzień pełen przygód. Za cel obraliśmy miejscowość znaną z „Przygód Koziołka Matołka” – Pacanów. Europejska Stolica Bajek od dawna kusiła mnie swoim urokiem, ale nigdy nie złożyło się, abyśmy byli z dziećmi w tych okolicach. Przygoda z Mitsubishi miała być dobrym pretekstem by przekonać się czy w Pacanowie kozy kują! Naładowani pozytywną energią dotarliśmy na miejsce i przeżyliśmy jedno z większych rozczarowań – brak wolnych miejsc! Do środka mogły wejść tylko osoby rezerwujące wcześniej pobyt! Wyobrażacie sobie ten smutny wzrok dzieci, którym pozostała możliwość zabaw „na zewnątrz”? Niestety, nie było nam dane sprawdzić czy Europejska Stolica Bajek zyskała by jakiekolwiek gwiazdki naszego uznania, liczę, że dacie znać w komentarzach jak wrażenia po pobycie, jeśli ktokolwiek z Was był. Ja mogę tylko powiedzieć, że na spontaniczne wypady niestety to miejsce się nie nadaje, ale skoro jest tyle chętnych to chyba musi być ciekawie. Minus za brak parkingu i za słabą kuchnię w „Restauracji Bajkowej”.

Mimo pierwszego niepowodzenia, nie zrażaliśmy się i postanowiliśmy znaleźć inne atrakcje w pobliżu. Najbliżej mieliśmy do miejscowości Solec-Zdrój słynącej z basenów mineralnych. Znacie wierszyk o lisku, który już był na podwórku, już witał się z gąską? Pasuje do nas jak ulał: już staliśmy na parkingu, już mieliśmy stroje i ręczniki w dłoniach, ale … tych stroi było za mało. Tym razem głowa rodziny dała ciała zapominając o kąpielówkach! Wyruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem do Krakowa, w celu zwiedzenia Centrum Handlowego M1!

Gdyby rozczarowań na dzień dzisiejszy było mało pojawił się problem z noclegiem. Próbowaliście kiedyś spontanicznie zarezerwować nocleg na sobotnią noc w Krakowie? Wyzwanie graniczące z cudem! Myśleliśmy nawet, że będziemy testować Mitsubishi pod kątem wygodnego spania, ale udało nam się zarezerwować ostatni pokój rodzinny w hostelu w zawrotnej cenie 400 zł za dobę. Na pocieszenie dodam, że mimo łazienki na korytarzu i bzyczącego agregatora za oknem, nie jest tak źle, bo mamy wi-fi! Tym sposobem szklanka jest do połowy pełna 🙂

A z pozytywnych aspektów: Kraków to piękne, malownicze miasto, bardzo ciekawe, romantyczne i urokliwe, gdyby nie TE CENY i TE TŁUMY! Ale za to nocny spacer po Kazimierzu i przepyszny halibut na puree z batatów w sosie z mango zjedzony w pływającej restauracji bardzo nam się podobał.

Trzymajcie kciuki za kolejny dzień, w którym będziemy brać pod lupę podpowiedziane przez Was atrakcje. Musi być udany, bo inaczej zabieramy zabawki i wracamy do domu!

DSC_0180

Relację z dnia pierwszego możecie przeczytać klikając w ten link!

Reklama:

5 komentarze/y w poście “Wakacyjna wyprawa – dzień pod znakiem rozczarowań

  1. Do Krakowa wybieramy się za dobre 3,5 tygodnia. Patrząc na ceny biletów do muzeum, czy innych atrakcji, jesteśmy załamane. Po kilkanaście złotych za kilka chwil zwiedzania… No nic 🙂
    Kiedyś byłyśmy w Muzeum Mydła i Historii Brudu w Bydgoszczy i też nie mogłyśmy wejść, bo nie było wolnych… Wielka szkoda.

    • Kraków niestety spontaniczne wyprawy często kończą się brakiem miejsc tam gdzie chcemy wejść. Przekonaliśmy się o tym na własnym przykładzie … a szkoda 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *