Jak przetrwać długą podróż z dzieckiem – część druga

Podczas długich podróży umilamy sobie czas poprzez wspólne śpiewy, zgadywanki i gry. Ale o tym mogliście już poczytać w poprzednim wpisie. Zdarza się jednak, że nuda wkrada się do naszego samochodu, wtedy z pomocą przychodzą nam zabrane z domu akcesoria. Dzisiaj porozmawiamy o hitach i kitach jakie zabieramy w podróż. Pamiętajcie jednak, że nasze opinie są całkowicie subiektywne i to co dla nas jest strzałem w dziesiątkę, dla innych może się okazać wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

Podstawą dla młodego pasażera jest wygodny fotelik. Na co zwracacie uwagę przy jego zakupie? Dla mnie poza komfortem musi się on wyróżniać wysokim poziomem bezpieczeństwa. Dlatego sprawdzam testy jakie przeszedł, patrzę na sposób mocowania (preferuje te z systemem isofix) i na elementy styropianowe, czy nie są uszkodzone i jakie jest ich łączenie (mieliśmy fotelik, w którym dwa razy przełamał nam się styropianowy zagłówek). Nigdy nie kupuję tańszych wersji na promocji w supermarkecie ani używanych fotelików. Wiem, że dużo osób jednak tak robi, ale uważam, że fotelik samochodowy to inwestycja nie na rok tylko na lata i w razie wypadku to on ma ogromny wpływ na to co się stanie mojemu dziecku.

Przebrnęliście już przez moją krótką refleksję dotyczącą bezpieczeństwa jazdy (przepraszam, ale musiałam napisać, nie mogłam się powstrzymać, mam świra na tym punkcie i gdyby się dało najchętniej zamontowałabym na tylnym siedzeniu klatkę bezpieczeństwa jak w samochodach rajdowych), zatem pora skupić się na umilaczach podróży!

Kiedy nie mamy ochoty słuchać już siebie nawzajem (w końcu ile można przebywać razem w ciasnym wnętrzu auta), możemy włączyć radio, ewentualnie ciekawą płytę z piosenkami, a najlepiej, żeby mówił do nas ktoś obcy, na przykład lektor czytający ciekawą bajkę! Wybór audiobooków jest przeogromny, wystarczy zerknąć na ofertę pierwszej lepszej księgarni. Jednak zanim wciśniecie magiczny przycisk „kup teraz” sprawdźcie koniecznie czy Wasz odtwarzacz samochodowy obsługuje dany format plików. My niestety tak się raz nacięliśmy! Zapakowani w kilka fantastycznych opowieści, podczas długiej podróży próbowaliśmy odpalić płytę, a w radiu cisza… Smutne miny dzieci śnią mi się po nocach, więc nie powtarzajcie moich błędów!

Jeśli nie audiobook to może książka? Długich opowieści nie polecam zabierać do auta, podczas jazdy wzrok bardzo się męczy próbując czytać. Lepiej wybierzcie propozycje, w których należy odnaleźć jakiś przedmiot na obrazku jak Mam oko, czy Na Budowie. Idealne będą też krótkie wierszyki, im śmieszniejsze tym lepiej (nasz faworyt – Pan Pierdziołka spadł ze stołka). Gry edukacyjne przystosowane do podróży również mogą okazać się hitem, a zadanie idealnie spełnia Czu Czu, innych takich nie znamy, więc jeśli wiecie o ich istnieniu, koniecznie dajcie znać w komentarzach.

A co jeśli dziecko lubi rysować lub układać puzzle? Myślicie, że podczas jazdy samochodem to niemożliwe? A właśnie, że może się udać, jeśli mamy specjalny stolik podróżnika z tacką, z której nic nie wypada. Ceny wahają się od 60 zł do 200 zł, ale jaki to pomocny wynalazek!

Wielu rodziców inwestuje dodatkowo w tzw. rogale czy też zagłówki. Są kolorowe, mają ciekawe wzory, ale u nas niestety się nie sprawdzają. Przed spaniem dzieciaki marudzą, że jest im w nich za gorąco, a jak zasną głowy bezwładnie spadają im w dół, więc żaden pożytek z miękkich zagłówków dla moich chłopców. Za to pluszowe osłonki na pasy bezpieczeństwa sprawdzają się bardzo dobrze! Sam pas często podrażniał skórę szyi czy ramion, a dzięki nakładce nie mamy już tego problemu.

Długa podróż wymaga dużych zapasów spożywczych. Wszelkie przekąski, bidony czy butelki z piciem nie muszą walać się po tylnej kanapie. My nakładamy na tył przedniego fotela organizery, w których dzieci samodzielnie układają swoje jedzenie i zabawki. Oczywiście im więcej kieszonek do uzupełnienia tym ciekawiej! To wprowadza kolejny plus, skończyły się częste prośby „mamo podaj”, gdy wszystko znajduje się w zasięgu małych rączek!

Poznaliście nasze typy jeśli chodzi o to co zabieramy w podróż, a czy teraz zdradzicie co pakujecie do swoich samochodów wybierając się z dziećmi w dłuższą trasę?

Reklama:

3 komentarze/y w poście “Jak przetrwać długą podróż z dzieckiem – część druga

  1. Audiobooki polecam- zresztą już się na ich temat rozpisywałam. Mamy to szczęście, że nasze dziecko przyzwyczajone jest do podróży. Kiedyś średnio raz na dwa tygodnie robiliśmy 150 km bardzo złą trasą (około 3 do 4 godzin jazdy zimą), teraz rzadziej jeździmy do dziadków, ale mała dzielnie znosi nie takie odległości. Byliśmy z nią na Chorwacji, podróżowała z nami do Łodzi. Zawsze mamy z sobą jakieś zabawy edukacyjne do Auta (jakieś karty czy zgadywanki na przykład Czuczu), ale z reguły mała po prostu podziwia widoki i z nami rozmawia. Anioł jeśli chodzi o podróże :).

  2. Mały odkrywca na drogę firmy trefl to tego rodzaju jak czuczu( my zabieramy jedno i drugie.książeczka, kolorowanka, Male figurki, autka. U nas rogal i przytulanka sie sprawdza. Piosenki, zagadki.gra w znajdź po drodzenp. Żółty samochód, panią w okularach itd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *