Off road z dzieckiem?

Jazda quadem po polnych czy błotnistych trasach od dawna sprawiała nam frajdę. Nęciły nas jednak samochody terenowe. Tak długo off road krążył nam po głowach, że postanowiliśmy spróbować. Wtedy pojawiło się mnóstwo pytań. Czy zamierzamy zabrać ze sobą dzieci? Czy to, aby na pewno bezpieczne? Czy damy sobie radę? I czy dzieciaki nie zanudzą się tak długo w aucie?

off road dzieci

Wybraliśmy się na rodzinną przygodę autem terenowym i nie żałujemy decyzji. Co więcej – złapaliśmy bakcyla i już szukamy informacji kiedy kolejna wyprawa! Ale opowiem Wam o początkach, w końcu tytuł bloga to „Mama w domu, czyli 1001 pomysłów na spędzanie czasu z dziećmi”, a gdzie znajdziesz intensywniejszy kontakt jak nie w ograniczonej powierzchni samochodu. Cały dzień razem bez rozpraszaczy w postaci telewizora czy komputera!

Pobudka o 6 rano, szybkie pakowanie i wyjazd, bo już po 9 musimy stawić się na odprawie w Campie w Małym Jodle (woj. świętokrzyskie). Jedziemy pełni entuzjazmu. Jest dobrze! Na parkingu wśród innych załóg (ponad 30!) widzimy rodziny z dziećmi, większość w wieku naszych chłopców, sporadycznie mniejsze. Zabieramy gadżety, roadbooki i rozpoczynamy pierwszy dzień przygody! Na czym polega? Mi przypomina zabawę z dzieciństwa w podchody, jednak nie biegamy za strzałkami, tylko jedziemy wyznaczoną trasą. Trzeba dobrze zaprzyjaźnić się z roadbookiem i metromierzem, bo łatwo przeoczyć zjazd i zabłądzić.

Nie przejechaliśmy nawet pięciu kilometrów, gdy pomyliliśmy drogę. Zresztą nie tylko my! Po chwili poznaliśmy inne załogi z podobnym do nas problemem (też pierwszy raz na takim wyjeździe). Resztę trasy przemierzaliśmy razem, w końcu co trzech pilotów to nie jeden! Nie jednokrotnie myliliśmy trasy, spotykaliśmy nie tylko nowicjuszy, ale i „starych wyjadaczy”, którzy chętnie pomagali, ale i sami pytali o drogę.

Jak wiodła trasa? Organizatorzy przygotowali dwie kategorie. Pierwsza turystyczna, dla osób, które chcą pojeździć nieutwardzonymi drogami, a druga dla bardziej doświadczonych – bardziej strome zjazdy, przejazdy przez rzeki, trudniejsze zadania do wykonania. W turystyku mogą brać udział samochody nie dostosowane do off roadu, wystarczy aby miały napęd na cztery koła. Nasze auto (jeszcze!) nie jest podniesione, jest to (na razie!) klasyczny Jeep i spokojnie poradziliśmy sobie na tym etapie. Nie uszkodziliśmy żadnych części, nie zawiesiliśmy się na górce, ani nie ugrzęźliśmy w błocie, mimo rozpaczy dzieci, które liczyły na to, że „coś” takiego się wydarzy.

W aucie wiadomo: kierowca ma frajdę z jazdy po bezdrożach, pilot nawiguje, a co z dziećmi? Chłopcy również się nie nudzili! Jako część zespołu, dostali swoje własne zadania. Rozglądali się w poszukiwaniu miejsc oznaczonych jako foto-punkty (w roadbooku są fotki miejsc, które należy odnaleźć w trakcie pokonywania trasy i oznaczyć je w karcie), a w trakcie postojów wykonywali liczne zadania takie jak: odnajdywanie ukrytych pieczątek, czy wyznaczone przez sponsorów (rzut do celu, liczenie liter na czas, odnajdywanie punktów przy pomocy GPS – to już nie koniecznie dla maluchów).

Jadąc na adventure miałam w planach zrobienie ciekawej relacji pełnej zdjęć, a może nawet nagranie filmiku, który zachęciłby Was do wyruszenia w trasę. Nie udało mi się. Tyle się działo, że aparat cały czas tkwił w plecaku i brakowało czasu na pstrykanie fotek. Pierwszego dnia z trasy zjechaliśmy w okolicach godziny 19. Kolejnego dnia pogoda nie pozwoliła na podróżowanie po bezdrożach, jednak nie znaczy to, że nie było co robić.

off road nocą

Dlaczego akurat off road? Na to pytanie jest wiele odpowiedzi. Każdy zapytany odpowiedziałby inaczej. Może dlatego, że przez cały dzień działamy wspólnie, jesteśmy jedną drużyną. A może pozwala nam pokonywać własne słabości. Mi osobiście przygoda z off-roadem przywraca wiarę w ludzi. Tutaj nie ważne jest kto jakie miejsce zajmie, to nie jest rywalizacja na czas. Liczy się wspólna dobra zabawa. Nikt nie oszukuje, nie działa na niekorzyść innych. Gdy jakieś auto nie może wyjechać, inni biegną pomóc je wypchać. Gdy jedziemy przez wąwóz nie patrzymy tylko przed siebie, ale również w tył, by sprawdzić czy ten za nami nie ugrzązł, ani się nie zgubił. To jest właśnie najpiękniejsza cecha tego sportu. I dlatego z chęcią wybierzemy się na kolejne zgrupowania. Was też namawiam, jeśli macie możliwość, nie zastanawiajcie się długo tylko dołączcie do przygody. Podczas Family Adventure 4×4 w Małym Jodle nie tylko świetnie się bawiliśmy, ale poznaliśmy fantastycznych ludzi, przywieźliśmy stamtąd pozytywną energię, naładowaliśmy baterie, a dodatkowo sprzyjało nam „szczęście nowicjuszy”, bo zajęliśmy drugie miejsce w klasie turystycznej! Nie ma to jak rodzinne selfie z pucharem 🙂

family adventure 4x4

Reklama:

2 komentarze/y w poście “Off road z dzieckiem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *