Pippi Pończoszanka – recenzja audiobooka

Pippi Pończoszanki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Każdy z nas słyszał chociaż raz o przygodach tej rudowłosej dziewczynki. Co jest w niej tak niesamowitego, że przyciąga pokolenia starsze jak i najmłodsze? Co ma w sobie, że szaleją za nią nie tylko dziewczynki ale i chłopcy? Sama historia pisana przez Astrid Lingren fascynuje i zaciekawia, a jeśli dodatkowo czyta ją wiecznie roześmiana Edyta Jungowska, gwarantuje Wam, że nie oderwiecie się od odtwarzacza, póki opowieść nie dobiegnie do końca.

Ciągnęło mnie do tej płyty już od jakiegoś czasu, ale nie byłam do końca przekonana do audiobooków. Bałam się, że jak chłopcy zaczną słuchać bajek na CD, nie będą więcej chcieli czytać książek z rodzicami (a ja naprawdę, bardzo lubię im czytać). Krążyłam obok tych płyt i zastanawiałam się czy próbować, czy jeszcze nie, aż pewnego dnia chłopcy poprosili o książkę o Pippi. Oglądali bajkę o tej zwariowanej dziewczynce w telewizji, a chcieli poznać więcej jej przygód. Wtedy postanowiłam, że spróbujemy posłuchać jak opowieści o Pippi czyta Edyta Jungowska.

Płyta nie jest tania, bo kosztuje 35 zł, ale za to nagrane jest na niej prawie 3 godziny opowieści. Sama okładka jest bardzo kolorowa i wesoła – lubię taką grafikę, wyróżnia się na półce z płytami. W środku znajduje się książeczka „do nieczytania”, czyli do „wycinania, wyrywania, bazgrania i co tam jeszcze”. Co w niej znajdziecie? Kilka bardzo kolorowych stron, a na nich wywiad z koniem, zawieszka na drzwi, zaproszenie, labirynt i reklama smarowidła na piegi.

Jako pierwsza nagrana jest piosenka „Nie martwcie się o mnie”. Jest to bardzo wesoła piosenka, która wprowadza w klimat opowieści – krótka treść, która obrazuje nam jaka jest Pippi (ona zawsze da sobie radę!). Pewnego ranka w naszym domu w kółko leciała ta melodia. Jak tylko piosenka dobiegła do końca, Krzyś ponownie ją przewijał i razem z Damiankiem tańczyli i śpiewali (to tylko mała aluzja do tego jakie pobudki chłopcy nam robią – oczywiście przy tym głośność nastawiona na full).

Kolejno poznajemy przygody Pippi zawarte w 11 rozdziałach (my słuchamy po 1, góra 2 opowieści, bo nie są one krótkie – do ostatniego rozdziału jeszcze nie doszliśmy). Jaka jest Pippi? Szalona, odważna, pełna energii i humoru. Nie tylko dzieci, ale i dorośli mogą sporo nauczyć się od tej rezolutnej 9-latki, mimo, że bywa także nieokrzesana, a nawet niegrzeczna. Jej przygody przyciągają słuchaczy, no sami powiedzcie czy nie zaciekawiłaby Was dziewczynka, której mama jest aniołem,
a tata murzyńskim królem, a ona sama potrafi nie tylko usmażyć przepyszne naleśniki, ale i podnieść konia. Robi tylko to na co ma ochotę, mówi co myśli i nie poddaje się nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Dla przyjaciół jest gotowa poświęcić wszystko. Cieszy się z drobnych rzeczy (przecież jest poszukiwaczem rzeczy!). Ma niesamowitą wyobraźnię, ale potrafi się też przyznać, że wszystko wymyśliła. Śpi z głową pod kołdrą i z butami na poduszce, a do tego nuci kołysanki zanim zaśnie. Tłucze talerze zamiast je pozmywać i nie zna tabliczki mnożenia. Czy mam pisać dalej?

Astrid Lindgren napisała świetną opowieść, a jak poradziła sobie pani Edyta Jungowska? Jak dla mnie wyśmienicie. Uwielbiam tą aktorkę, jest wiecznie uśmiechnięta i sprawia wrażenie bardzo pozytywnej osoby. Słuchanie jej wersji to czysta przyjemność. Tym bardziej, że często moduluje głosem, wprowadzając odpowiedni nastrój i pokazując emocje danej postaci.

Moi chłopcy słuchają jak zahipnotyzowani. Dawno nic ich tak nie wyciszyło. Przy okazji pojawiają się pytania co do usłyszanych historii. Ostatnio Krzyś zaskoczył mnie jednym: „Mamo, a jak umarniesz to też będziesz na mnie patrzeć przez dziurkę w niebie?”, bo mama Pippi patrzy na nią z góry. Dowiedziałam się także, że mój syn jak dorośnie zostanie piratem „jak Pippi”. Nie myślałam, że chłopcom, aż tak zaimponuje historia o dziewczynce.

Mimo, że na stronie znalazłam informację, że płyta przeznaczona jest dla dzieci w wieku od 6 do 8 lat, to zarówno moim dzieciom (młodszym niż 6 lat), jak i mi (starszej niż 8 lat) bardzo się podoba.
Dzięki niej przekonałam się do audiobooków i już planuje zakup kolejnych części Pippi Pończoszanki (a jest ich łącznie 3).

Reklama:

10 komentarze/y w poście “Pippi Pończoszanka – recenzja audiobooka

  1. Opowieść o Pippi jest rewelacyjna, to jest bezsprzeczne:) Ulubiona bajka mojego dzieciństwa:) Przeczytałam Twoja recenzję z prawdziwą przyjemnością. Tak samo jak TY mam obawy przed audiobookami, wolę czytac moim przedszkolakom niż puszczac im płyty, ale po tym poście zastanawiam się, że może warto spróbować?:) Zarówno Ty, jak i Edyta Jungowska bardzo kusicie:)

  2. Tak, ja też jestem na etapie przełamywania się. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić książki z taśmy ale czas jest na wage złota więc warto go oszczędzić, a słuchając jest na to szansa, bo mozna wtedy robić kilka rzeczy jednocześnie 🙂 Pipppi uwielbiam!

  3. Poczytałam Twoją recenzję i muszę powiedzieć, że też zapragnęłam mieć ten audiobook dla mojej dwójki, która (jak wyczytałam w zakładce „o nas” )jest w takim samym wieku jak Twoi chłopcy:-). W postaci audiobooka mamy tylko jedną z opowieści ze Stumilowego Lasu i dzieciaki bardzo ją lubią. Ze swojego dzieciństwa pamiętam natomiast słuchanie bajek na płytach winylowych, do tej pory mam w pamięci przepiękną opowieść „O Krasnoludka i Sierotce Marysi” wraz ze ścieżką dźwiękową, która dodawała uroku i niesamowitości całej opowieści. A my teraz czytamy „Opowieści z ulicy Awanturników” tez fajne:-)).

  4. A ja polecam audiobooka Pettson i Findus – uwielbiam książki Nordvista więc i skusiłam się na audiobooka. Pippi przerobiliśmy w tym roku na wakacjach – obawiałam się trochę bo ani nie lubię twórczości pani Lindgren ani nie przepadam za panią Jungowską ale starszej córce podobało się a w końcu o to chyba chodziło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *